To taki maly message do plci pieknej na Nowy Rok. I nie martwcie sie nie mam zamiaru Was przekonywac do zycia w celibacie i odganiania modlitwa wszelkich grzesznych mysli. Wrecz przeciwnie! Korzystajcie z tego co zycie Wam podsuwa, ale na milosc Boska nie robcie tego za darmo! Zwlaszcza startujac z pozycji kochanki. To czysta glupota i brak szacunku do samej siebie. Feministki sie oburza, ze to one tez tak jak facet robia dla przyjemnosci i same sobie moga zapewnic byt i prezenty im niepotrzebne. Nie zyjemy w idealnym swiecie i poza tym ze szaleje kryzys finansowy to kobieta ma wiecej do stracenia. Reputacja, ciaza, klopotliwe choroby weneryczne, dziki napad zazdrosci oszukanej dziewczyny, zony. A to wszystko ciagnie sie czasami cale zycie. I taka pozniej przyciagnac moze tylko kolesi, ktorych interesuje wylacznie cielesna strona delikwentki. Za darmo, za frajer, od czasu do czasu, na telefon.
I co z tego ze facet jest fajny, ze dobry w lozku? Znacznie bardziej zacznie Cie szanowac jezeli bedzie musial sie postarac aby dogodzic tej drugiej, trzeciej, czwartej. Nie jest przestepstewm oczekiwac ladnych ciuchow, kosmetykow i wyjscia do eleganckiej restauracji lub innych rozrywek zaczym przejdzie sie do seksu. Kolezka ktora ma to tak na telefon albo za tani bajer nie bedzie mial odpowiedniego podejscia do kobiety a co najwazniejsze zdrada prawowitej przyjdzie mu bardzo latwo i bezrefleksyjnie. W tej dwuznancznej moralnie sytuacji zwyklym kurestwem jest dawanie ciala za darmo. To wyraz niskiej samooceny albo zaklocony obraz swiata przez jakies konwenanse z innej epoki. Chcesz przyjemnosci bratku to sie postaraj troche bardziej niz sms, hotelowy pokoj i namiastka bliskosci.
Mlode pokolenie na szczescie nie ma z tym problemow o czym opowiada w sposob doskonaly film 'Galerianki'. Prosiemy!! :
niedziela, 11 stycznia 2009
niedziela, 4 stycznia 2009
Sierpowy od Nowego Roku
Chcialem napisac jak sie swietnie bawilem w Polsce, jakie mialem przygody, jakie piekne bylo wesele i swieta. Jak moi przyjaciele dobrze sobie radza i jak Polska idzie wyraznymi malymi krokami do przodu. To wszystko prawda...
Tylko ze gdy dzis zderzylem sie z rzeczywistoscia moja wlasna, tu i teraz, kiedy juz wytrzezwialem, kiedy przyjaciele sa daleko i nie polize mnie po buzi nawet moj niezastapiony kundel to czuje sie jakbym dostal cios w nieosloniony podbrodek. Prawie nokautujacy. Bilans walk za ostatni rok jest slabiutki, oceniam swoja postawe jako bardzo mierna a perspektywy sila rzeczy wydaja sie mizerne. Rzeczyistosc jednak nie bedzie kalkulowac, ani sie uzalac tylko dalej napierdalac, bo trafila na slaby, moze wybrakowany egzemplarz ktory nie przygotowal sie nalezycie na pojedynek z nia. Rece mi opadly, nie wiem od ktorej strony zaczac mam kontratak bo podwojna garda to juz za malo i ledwo trzymam sie przy liniach. Czuje sie jak bokser w tzw walce ostatniej szansy, ktory w 5 rundzie otrzymujac kominacje na glowe i korpus zaczyna sobie zdawac sprawe ze przegrywa z kretesem. Moj wewnetrzny sedzia wystawil ocene: dno, publicznosc jeszcze sie wacha ze wzgledu na sentyment do niezbyt ututylowanego ale efektownego i sympatycznego piesciarza. Profesjonalny sklad jury w osobach : bank, landlord, urzednik panstwowy, z dezabprobata kreca glowa czekajac na koncowy gong, tudziez techniczny nokaut aby dobic delikwenta z moca przepisow i prawa. Nie pomagaja podpowiedzi przyjaznych sekundantow z naroznika i schladzanie ciala miedzy rundami, oczywiscie nie pomaga tez postawa niektorych czlonkow teamu ktorzy jeszcze niedawno udawali wielkich fanow, dzis z zaklopotaniem odwracaja glowe zajeci swoimi potyczkami.
Bo bokser na ringu jest zupelnie sam ciagnac na plecach bagaz poprzednich walk i domowego przysposobienia do zycia miedzy linami. Jeszcze daje sobie chwile, tydzien moze 2. Pozniej pierdole. Rzucam recznik. Niech sie dzieje co chce.
Tylko ze gdy dzis zderzylem sie z rzeczywistoscia moja wlasna, tu i teraz, kiedy juz wytrzezwialem, kiedy przyjaciele sa daleko i nie polize mnie po buzi nawet moj niezastapiony kundel to czuje sie jakbym dostal cios w nieosloniony podbrodek. Prawie nokautujacy. Bilans walk za ostatni rok jest slabiutki, oceniam swoja postawe jako bardzo mierna a perspektywy sila rzeczy wydaja sie mizerne. Rzeczyistosc jednak nie bedzie kalkulowac, ani sie uzalac tylko dalej napierdalac, bo trafila na slaby, moze wybrakowany egzemplarz ktory nie przygotowal sie nalezycie na pojedynek z nia. Rece mi opadly, nie wiem od ktorej strony zaczac mam kontratak bo podwojna garda to juz za malo i ledwo trzymam sie przy liniach. Czuje sie jak bokser w tzw walce ostatniej szansy, ktory w 5 rundzie otrzymujac kominacje na glowe i korpus zaczyna sobie zdawac sprawe ze przegrywa z kretesem. Moj wewnetrzny sedzia wystawil ocene: dno, publicznosc jeszcze sie wacha ze wzgledu na sentyment do niezbyt ututylowanego ale efektownego i sympatycznego piesciarza. Profesjonalny sklad jury w osobach : bank, landlord, urzednik panstwowy, z dezabprobata kreca glowa czekajac na koncowy gong, tudziez techniczny nokaut aby dobic delikwenta z moca przepisow i prawa. Nie pomagaja podpowiedzi przyjaznych sekundantow z naroznika i schladzanie ciala miedzy rundami, oczywiscie nie pomaga tez postawa niektorych czlonkow teamu ktorzy jeszcze niedawno udawali wielkich fanow, dzis z zaklopotaniem odwracaja glowe zajeci swoimi potyczkami.
Bo bokser na ringu jest zupelnie sam ciagnac na plecach bagaz poprzednich walk i domowego przysposobienia do zycia miedzy linami. Jeszcze daje sobie chwile, tydzien moze 2. Pozniej pierdole. Rzucam recznik. Niech sie dzieje co chce.
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Zakochany kundel

Zakochalem sie. I to nie w Katrinie Kaif z obrazka, bo to za latwe by bylo, a ja nie lubie jak jest prosto i tradycyjnie. Aczkolwiek nie mialbym nic przeciwko aby zjesc curry z najwieksza gwiazda w Bollywood i wg nie tylko mnie najpiekniejsza aktorka swiata... Oczywiscie poza Grazynka z Klanu i jej dorastajaca Bozenka...
Przytrafilo mi sie to w robocie, bo gdzie indziej widze ostatnio zywe kobiety? Deepah jest Tamilka z poludniowych Indii, ma 28 lat i oczywiscie meza, ktory musi bardzo cierpiec ze inni maja prawo w ogole ja ogladac, ze nie moze trzymac jej w zlotej klatce bo go poki co nie stac. Codziennie czeka na nia po pracy w samochodzie aby nie przyszly jej do glowy jakies podsmiechujki z innymi niz on samcami. W sumie ciezko sie dziwic take my som zazdrosne bestie i nie lubimy sie dzielic tym co dla nas najdrozsze.
Ja sie zakochalem jak zwykly gowniarz i nawet z tym nie walcze bo 'czlowiek musi sobie od czasu do czasu polatac' jak mowi MAklakiewicz w kultowych 'Wniebowzietych'. Skonczy sie samo w nastepny poniedzialek, ktory bedzie moim ostatnim dniem tam. W ich kulturze patrzenie na mezatke jest juz czyms bardzo niestosownym, a co dopiero jakis flirt i okazywanie uczuc przez obcego faceta do tego z kraju o ktorym w Indii niewielu slyszalo. Nie ma sensu Deepah nawet opisywac - wiadomo ze jezeli mi odbilo - to jest wedlug mnie najpiekniejsza, najwspanialsza, idealna i oddalbym za nia noge. Niestety wtedy obydwoje moglibysmy stracic glowy, gdyz rodzina to najwieksza ze swietosci a obcy spoza jej kasty maja bardzo niewielkie pole manewru. Coz dopiero gdy sprawa jest dawno przypieczetowana aranzowanym malzenstwem. Troche mi jej szkoda a sam chetnie widzialbym sie w roli rycerza co daje wolonosc skutej kajdanami wielowiekowej tradycji ksiezniczce. Nawet nie dla siebie tylko tak ogolnie aby w swiat poleciala. Nawet nie chce myslec o konsekwencjach takiej akcji, kto widzial jak dluga kariere robia papugi ktore, cale zycie zyly w zamknieciu a jakims cudem znajduja sie na wolnosci, ten wie o czym mowie. Podziwiam ja za odwage, ze dala jednak sie poniesc, ze moglismy wymienic troche energii miedzy nami. Ale widzac jak zachowuja sie jej ziomale i pilnujace porzadku ciotko/kolezanki jest dla mnie jasne ze najlepiej nawet nie probowac juz patrzec w jej strone bo bedzie smrod jak stad do Delhi. Najgorsze ze jak sobie probuje przypomniec jak wyglada jej sliczna buzia to jak zwykle w takich przypadkach sprawia mi to wielki problem i przez to wlacza sie tesknota.
Deepah sobie wysnilem, sen juz na drugi dzien sie spelnil, teraz juz tylko musze poczekac az sie rozpierzchnie w zawierusze szarej konwencjonalnej rzeczywistosci. 30cha na karku, a ja nic nie zmadrzalem, zawsze pakuje sie w sytuacje mocno pokrecone i patowe. Zakochalem sie ostatnio w zeszlym roku, ale to bylo w porownaniu z tym bardzo przemyslane i nawet moglo sie spelnic. Zwariowalem tak mocno jak teraz rowno 4 lata temu, nic wielkiego sie nie urodzilo ale 'przynajmniej' sie przyjaznimy. Przygoda z Deepah to jak krotki,intensywny, kosmiczny odlot na DMT. Dobrze ze jeszcze ktos moze poruszyc moje zasniedziale serce, szkoda ze jest z innej planety.
Kompletnie nie wiem o co chodzi w Bollywoodzkim kinie, jestem ignorantem w tym temacie ale jezeli filmy sa takie jak muzyka je promujaca to chyba sie nie wciagne:
Zeby nie bylo...Deepah jest niebo piekniejsza i co najwazniejsze zywa. Maz nie pozwala jej stroic sie do pracy wiec praktycznie codziennie widze ja w tym samym brazowym welnianym swetrze a jej burza kruczo-czarnych wlosow poskromiona jest w warkocz do pasa. Az strach mi sobie wyobrazic ja kiedy ma make up i 'odswietne' ciuchy na sobie. Ehhh jest cos w tych hinduskich dziewczynach co ciezko juz znalezc na zachodzie. Naturalnosc, duma (nie mylic z chamstwem i arogancja), niewinnosc a przede wszystkim niedostepnosc :P Sposob poruszania sie, patrzenia, maniery to troche inny swiat. No i te kolory, ktore tak swietnie im pasuja. Mam nadzieje sie odrodzic jako ksiaze z duuuuzym majatkiem i jeszcze wiekszym haremem. Jak moge sobie na to zasluzyc?
niedziela, 7 grudnia 2008
'Siersciuch podgladal papieza a pozniej to opisal'

No i stalo sie! Do lask w kosciele przywrocono siersciucha zwanego potocznie kotem. Powoli gina wszelkie styczne miedzy mna a Watyklandem. Niechec do kotow byla jednym z ostatnich nici porozumienia z KK.
Nigdy do tych stworzen nie strzelalem, nie podpalalem, nie wieszalem ich ani nie trulem co z wielkim zawzieciem robili moi rowiesnicy. Pare nawet wyciagnelem ze smietnika i jakos wspolnymi silami pomoglem nie zginac w miejskiej dzungli. Ale poza tym wydawnictwem na temat zycia Jozefa Ratzingera w ktorym w role ewangelisty wciela sie kot Chico, z rownowagi wytracila mnie wiadomosc, ze koty to najchetniej trzymane zwierzeta domowe w polskich gospodarstwach domowych.
Kot to zwierze samolubne, pasozytujace na lasce i samotnosci czlowieczej. Ich przywiazanie do wlasciciela jest rowne bliskosci klienta burdelu i prostytutki. Ktos tu za cos placi, a ktos chwile udaje, zazwyczaj niechetnie i nieudolnie a poprzez wieksza czesc aktu jest nieobecna. Klient dostal to co chcial czyli chwile bliskosci i iluzje tego ze dotykal i byl 'jednym' z drugim czlowiekiem a wlasciciel kota wmawia sobie ze jego relacja z tym bardzo 'tajemniczym' stworzeniem tez jest bliska i wyjatkowa. Kot ma tak naprawde gleboko w dupie kim ten oczadzialy darczynca jest aby cieplo bylo, dawal zrec i nie wpierdzielal sie za czesto ze swoimi sprawami w jego intymny swiat, a jego humory ma traktowac jako swiadectwo wyjatkowosci i wyrafinowanego charakteru. Troche to przypomina slepo zakochanego kolezke, ktory zniesie kazdego focha swojej pani a byle jej pierdniecie zostanie wyniesione do rangi dowodu wielkiej niepowtarzalnej milosci. Kot po smierci swojego 'pana' na drugi dzien jest juz z innym i dalej sobie blogo mruczy na zapiecku, moze caly dramat odbywa sie w jego zlozonej psychice, ale najbardziej prawdopodbne ze jako zdrowy pasozyt po prostu zmienil zywiciela i na coz mu teraz jakies lamenty. Racjonalnie, na zimno jak dobrze przystosowany socjopata w nowym wspanialym swiecie.
Nie bede nawet probowal porywnywac siersciuchow z psami bo to jak nazwac cichodajke prostytutka, niepotrzebnie ta pierwsza nobilituje. Nie bede tez wspominal ze te 10 milionow kotow w Wielkiej Brytanii je lepiej ode mnie i ktos robi na idiotyzmie trzymania siersciuchow w domu gigantyczne pieniadze. 2daniowy obiad dla polskiego dziecka to troche ponad 4 plny. A liczba potrzebujacych rosnie. O sytuacji w swiecie B i C taktownie pomilcze.
SHEBA FILETS Filetami z Tuńczyka 80g-- cena z taniego sklepu internetowego to 4,10 pln za 80 gramowa puszke. I to nie jest najwieksza delicja w ofercie Sheba, bo jezeli naprawde kochasz swojego kota to :
eśli uwielbiasz swojego kota, nie możesz bez niego żyć, rozpieszczasz go, biegniesz do domu prosto po pracy, żeby nakarmić mruczącego pieszczocha jego ulubionym daniem, to ten produkt będzie właśnie dla Ciebie!
Nowe wykwintne dania Sheby w czterech wyjątkowych smakach:
- pierś z kurczaka
- z filetami z tuńczyka
- z piersiami z kaczki i kurczaka
- koktail z owocami morza
Podaruj swojemu kotu smakowity dowód miłości!
'Podaruj mu smakowity dowod milosci.
Twoj kot ma wyrafinowane podniebienie i wszystko potrafi zaspokoic jego wrazliwy smak? Dlatego stworzylismy az szesc wyszukanych dan Sheba w wersji Mus i Wyborne Kaski. Zasmakuja w nich nawet najwieksi smakosze. Tak wiec smacznego'
A ja mowie wypierdalaj kolezko i kolezanko z marketingu wyksztalcony za panstwowe pieniadze zeby wciskac przyjebanym na dekiel singlom i innym 'potrzebujacym dawac milosc' idiotom takie gowno. Krew sie we mnie gotuje jak to widze. I juz nie chodzi mi tylko o koty tylko ogolnie o caly ten pierdolec na punkcie zwierzat. Bo to tylko go wierzcholek gory lodowej.
Dwudaniowy obiad dla dziwcka w szkole to nieco ponad 4 zyble. Puszka tunczyka Tesco Value dla doroslego fizycznie pracujacego 30latka to 45pensow czyli 2 pln. I tak jestem w komfortowej sytuacji ze stac mnie na takie dowody milosci wlasnej. Znaczna czesc globy pracuje na puszke Sheby dziennie.
Wiec kocie Chico co ty jesz i czym cie ten kardynal karmi ze zdobyles sie na opowiedzenie jego pasjonujacej historii. Jak cie spotkam to dostaniesz kopa w zad i poszczuje cie psem karmionym resztkami z ludzkiego antyklerykalnego stolu. Przydasz sie wreszcie na krotka chwile siersciuchu!
Ksiazka do dostania we wszystkich ksiegarniach internetowych jest juz bestsellerem. Nie wiem co jest gorsze czy karmic kota Sheba czy kupować dziecku taka ksiazke. W teorii ekonomii wolnego rynku mowi sie o powstawaniu dobr i produktow spolecznie niepozadanych. Kosciol katolicki, koty i ich odzywki to pierwsze z brzegu jak dla mnie.
z tej okazji przypomnijmy sobie co zrobiliby z kotem chlopaki z K44
Weronika dziekuje :*
sobota, 6 grudnia 2008
Birds of Paradise
Dzieki pewnej osobie o imieniu Hersika, ktora poznalem w pracy, wykielkowalo we mnie marzenie aby zobaczyc i pozyc na Sri Lance. Moglismy uslyszec o tym miejscu jak zwykle to bywa w newsach z powodu tragicznych sytuacji jak np. tsunami sprzed kilku lat czy trwajaca juz kupe czasu wojna domowa z Tamilskimi Tygrysami. Nie bede przynudzal o historii tej wyspy i tle polityczno-ekonomicznym bo moze jeszcze przyjdzie na to pora. Chcialbym Wam pokazac na filmiku jak piekne jest to miejsce, bo jak sliczna jest pochodzaca stamtad Hersika pokazac Wam niestety nie moge. Przyspiesza mi puls gdy na nia patrze i lapie jej sloneczny usmiech, czuje przeplywajace cieplo i spokoj kiedy z nia rozmawiam. Oprocz ochow i achow jest jedno znaczace ALE - jest mezatka i czeka tylko az jej ukochany dokonczy PhD z politologii aby powrocic do domu. A wiec jakikolwiek romans odpada i wie o tym kazdy facet obserwujacy ja chocby przez chwile, ale z przyjemnoscia zgodzila sie do dawania mi lekcji Sinhala - czyli jezyka oficjalnie uzywanego na Sri Lance. Kazdy sie uczy anglika, hiszpanskiego czy niemieckiego a ja bede operowal Sinhala bo chce pojechac do tego pieknego kraju na kilka miesiecy i kto wie moze znajde tam swoja druga polowe? :P I nie chce zadnych zorganizowanych wycieczek z przewodnikiem, mieszkac w hotelu z Niemcami czy Jankesami a normalnie skromnie wsrod zwyklych ludzi, ktorzy podobno sa wyjatkowo goscinni i serdeczni. To, ze jest to kraj w wiekoszci wyznawcow buddyzmu, bardzo mi pomogl w podjeciu decyzji ktore marzenie jest teraz numerem 1.
Zobaczcie zreszta sami i powiedzcie czy nie jest latwo sie zakochac?
Zobaczcie zreszta sami i powiedzcie czy nie jest latwo sie zakochac?
sobota, 29 listopada 2008
Deutschland ist cool, Deutschland ist jazzy
...tak powinien brzmiec poczatek niemieckiego hymnu, bo maja sie czym pochwalic. Jazzanova to bardzo uznana firma wsrod milosnikow cieplych okolo klubowych brzmien. Dziwi mnie, ze znaja ja gólownie ludze co nieco siedzacy w undergroundzie bo to bardzo przystepna, mila dla ucha muza. Pierwszy raz zetknelem sie z nimi ponad 10 lat temu dzieki miesiecznikowi 'Plastik' i tej jedynej nieodzalowanej Radiostacji z audycji Maceo Wyro 'Dziani Wąsacze' gdzie promowane byly nowe zjawiska muzyczne. Swidczy to o ulomnosci rynku, ktory sterowany jest przez idiotów wciskajacych non stop kibel w kazdym mozliwym medium.
Jazzanova to 6 producentow, muzykow, DJ-ow z Niemiec. Po całej masie remiksow, kolaboracji, soundtracku, promowania wlasnego labela Sonar Kollektiv wreszcie przyszla pora na drugie wydawnictwo pełnometrażowe pt. 'Of All The Things'. Sporo sie zmienilo przez 6 lat od ostatniego longa ale jedno pozostalo bez zmian. Ciezko ich zaszufladkowac bo niczym Kattarina Witt po lodzie, tak i oni z gracja poruszaja sie po muzycznej mapie zabierajac w ta podroz w czasie i przestrzeni wielu znamienitych gosci (Paul Randolph, Ben Westbeech, Jose James, Dwele)ktorzy swoim spiewem nadaja kazdemu utworowi charakter piosenkowy. Zarzucono eksperymenty a coraz bardziej dojrzali panowie dali wiecej pograc zywym instrumentom w tym nawet calej orkiestrze. Troche starego Motown, troche europejskiego cool-jazzu, bossanovy i rytmow ulicy, mikstura ktora koi nerwy i daje wytchnienie od mechanicznego, bezdusznego halasu dzisiejszej tzw muzyki. Na próbe zapraszam albo na singlowe 'I can see' albo na wedlug mnie lepsze 'Look What You Are Doing To Me'
Gdziekolwiek zobaczycie na plakatach, ze do Waszej miejscowki zawitala Jazzanova - walcie jak w dym. A jeszcze dzis postaram sie zrzucic całą płyte dla chetnych.
Jazzanova to 6 producentow, muzykow, DJ-ow z Niemiec. Po całej masie remiksow, kolaboracji, soundtracku, promowania wlasnego labela Sonar Kollektiv wreszcie przyszla pora na drugie wydawnictwo pełnometrażowe pt. 'Of All The Things'. Sporo sie zmienilo przez 6 lat od ostatniego longa ale jedno pozostalo bez zmian. Ciezko ich zaszufladkowac bo niczym Kattarina Witt po lodzie, tak i oni z gracja poruszaja sie po muzycznej mapie zabierajac w ta podroz w czasie i przestrzeni wielu znamienitych gosci (Paul Randolph, Ben Westbeech, Jose James, Dwele)ktorzy swoim spiewem nadaja kazdemu utworowi charakter piosenkowy. Zarzucono eksperymenty a coraz bardziej dojrzali panowie dali wiecej pograc zywym instrumentom w tym nawet calej orkiestrze. Troche starego Motown, troche europejskiego cool-jazzu, bossanovy i rytmow ulicy, mikstura ktora koi nerwy i daje wytchnienie od mechanicznego, bezdusznego halasu dzisiejszej tzw muzyki. Na próbe zapraszam albo na singlowe 'I can see' albo na wedlug mnie lepsze 'Look What You Are Doing To Me'
Gdziekolwiek zobaczycie na plakatach, ze do Waszej miejscowki zawitala Jazzanova - walcie jak w dym. A jeszcze dzis postaram sie zrzucic całą płyte dla chetnych.
poniedziałek, 24 listopada 2008
Modlitwa nie pomoze Ci ciemniaku
Musialem sie podzielic tym ciekawym znaleziskiem. Przypoinam jest rok 2008, kraj Polska.

43 tys ulotek jak powyzej wydrukowal 'Mały Gośc Niedzielny'. Czy to w ten sposob koscielni marketingowcy przekazali naszym milusinskim co sadza o wyborze Obamy na prezydenta? Do prawdy nie moge sie juz doczekac czarnego papieza.
Zbieglo sie to z informacja, ze Michael Jackson przeszedl na islam. Zyjacy dowod na klamliwosc ulotki z 'Małego Gościa...' bedzie szukal tym razem u Allacha wsparcia swoich ksiąg rachunkowych, które od dłuzszego czasu nie wygladaja zbyt kolorowo. Czarno to widze Majkel. Mam nadzieje, ze fani jego muzyki, do ktorych nieatpliwie naleze nie pojda za nim az do Mekki. Przy okazji dedykacja dla wszystkich pań bibliotekarek i cudowne 'Librarian Girl' ;P

43 tys ulotek jak powyzej wydrukowal 'Mały Gośc Niedzielny'. Czy to w ten sposob koscielni marketingowcy przekazali naszym milusinskim co sadza o wyborze Obamy na prezydenta? Do prawdy nie moge sie juz doczekac czarnego papieza.
Zbieglo sie to z informacja, ze Michael Jackson przeszedl na islam. Zyjacy dowod na klamliwosc ulotki z 'Małego Gościa...' bedzie szukal tym razem u Allacha wsparcia swoich ksiąg rachunkowych, które od dłuzszego czasu nie wygladaja zbyt kolorowo. Czarno to widze Majkel. Mam nadzieje, ze fani jego muzyki, do ktorych nieatpliwie naleze nie pojda za nim az do Mekki. Przy okazji dedykacja dla wszystkich pań bibliotekarek i cudowne 'Librarian Girl' ;P
czwartek, 20 listopada 2008
...and everybody want ya!
Chcialbym przypomniec a mniej uwaznym przedstawic prawdziwą perelke. Kiedys pisalem o koneksjach seksu i tańca. Ten joint jest bardzo dobrym tego przedstawieniem. Funkowy groove, miekki housowy beat, swingowy klimat, jazzowa przestrzen, bardzo jak zwykle seksowny saksofon, nie mniej przyjemny glos Normy Jean Bell tworza idealnie wywarzona miksture ktora powoduje wzmozone wydzielanie sie plynow ustrojowych i neuroprzekaznikow odpowiedzialnych za przyjemnosc.
Can you feel it? If not, please immediatly contact your local GP!
Can you feel it? If not, please immediatly contact your local GP!
wtorek, 18 listopada 2008
His eighty eight key smile...
Za duzo piore tu osobistych brudow i nie chcacy Wam sie dostaje. Wiec dzisiaj tylko muzycznie. Bardzo slabo w sumie u nas znana i niedoceniana, niekwestionowana diva czałnej muzy - Diana Ross w naladowanym pozytywnym energia wykopalisku z przeszlosci. Zyczylbym sobie aby dzisiejsza muzyka pop byla tak bezpretensjonalnie przyjemna, bez napinania sie w tekstach, aby wokalistki nie musialy rozbierac sie aby przykryc swoja wokalna przecietnosc. No i co za linia basu!
Specjalnie dla Ani, która pokochala ten kawalek od pierwszego niedosluchania - bardziej wspolczesna, tanecznie nastawiona wersja do sciagniecia tu:
Specjalnie dla Ani, która pokochala ten kawalek od pierwszego niedosluchania - bardziej wspolczesna, tanecznie nastawiona wersja do sciagniecia tu:
poniedziałek, 17 listopada 2008
Misunderstimated
Dzieki uprzejmosci kolezanki, mialem wczoraj okazje obejrzec w kinie ostatnie dzielo Olivera Stone'a 'The W'. Film, w ktorym Stone portretuje bylego prezydenta, mial pomoc demokratom wygrac ostatnie wybory. No niby cel zostal osiagniety, ale wątpliwa w tym zasługa tego obrazu. Nie dlatego ze jest slaby broń cie pani/panie Boze! Ostatnie dokonania tego wielkiego rezysera sa co prawda przecietne, ale w portretowaniu prezydentow ma doswiadczenie i tu zrobil to znow swietnie.
Goerge W. Bush przedstawiony w filmie wzbudzil moja sympatie o jaka nigdy wczesniej sie nie podejrzewalem w stosunku do tego czlowieka. Wielka zasluga w tym Josh'a Brolina ktory zagral wrecz koncertowo. Przylozyl sie do tej roli bardzo solidnie, studiowal jego glos, mimike, akcent i oczywiscie sposob poruszania: Brolin said
Ale nie tylko tym mnie kupil a swoja przecietnoscia, czyms takim prostym, swoiskim co lubimy i kochamy niekoniecznie w sobie, ale na pewno w czesto nie zawsze do konca idealnych aszych przyjaciolach. Chlal z gwinta, prowadzil po pijaku, obzeral sie precelkami ogladajac w TV sport przy czym raz prawie odwalil kite a jego bledy jezykowe przeszly juz do legendy.
Ojciec nie wierzyl w niego i otwarcie faworyzowal drugiego syna - jak wielu z nas dobrze to zna z autopsji? Z tym tak jak wielu 'zdradzonych przez ojców' mial problem caly czas i bardzo odbilo sie to na jego zyciu. Zle znosil jakąkolwiek krytyke a jego porywczy temperament (short-fused) nie wrozyl kariery w zimnym swiecie polityki.
Nic bardziej mylnego - ten bardzo przecietnie inteligentny syn wplywowych rodzicow, ktory rozmawia z zona siedzac na klopie przy otwarych drzwiach, dwukrotnie zostaje wybrany wodzem najwiekszej światowej potęgi. To bardzo pocieszajace dla nas zwyklych zjadaczy razowego i kosnumentow whisky z Lidla. Za to go wlasnie pokochali wyborcy, bo wydaje sie swojakiem wsrod kosmitow czyli calej reszty politykow i administracji (rewelacyjna Thandie Newton jako Condolezza Rice). A jak sie konczy wybieranie kumpli na odpowiedzialne stanowiska - to widac bedzie jeszcze dlugo i to nieuzbrojonym okiem :/
Moze i do mnie kiedys na kaca odezwie sie Jezus i podobnie jak George'a natchnie do abstynencji i zaprowadzi na sam szczyt?
Ponizej trailer do 'W' i oczywiscie gorąco zachecam do obejrzenia pelnego metrazu kiedy tylko pojawi sie w Waszych kinach lub na serwerach.
W natloku mniej lub bardziej spiskowych wersji naszej rzeczywistosci, ta produkcja jest jak dosc przyjemny, sprowadzajacy nas na ziemie kac po niecalkiem grzecznej imprezie. My nie musimy sie wstydzic tego co tam sie dzialo, zostawmy to Jankesom. Czekam kiedy jakis rodzimy rezyser podejmie sie tematu naszych prezydentow nie mniej przeciez barwnych - ciezko o wdzieczniejsza postac niz na przyklad Lech Boleslaw Walesa.
Goerge W. Bush przedstawiony w filmie wzbudzil moja sympatie o jaka nigdy wczesniej sie nie podejrzewalem w stosunku do tego czlowieka. Wielka zasluga w tym Josh'a Brolina ktory zagral wrecz koncertowo. Przylozyl sie do tej roli bardzo solidnie, studiowal jego glos, mimike, akcent i oczywiscie sposob poruszania: Brolin said
"It changes over the years, how he walks in his 30s, how he walks in foreign lands, before 9/11 and afterward. People hold their emotions in their bodies. They can't fake it. Especially him.". Uwiodl mnie jako widza, mam nadzieje ze uwiedzie Oscarowa Akademie. A jak George W poderwal swoja pozniejsza żone Laure? Spojrzmy na mistrza w akcji:
Ale nie tylko tym mnie kupil a swoja przecietnoscia, czyms takim prostym, swoiskim co lubimy i kochamy niekoniecznie w sobie, ale na pewno w czesto nie zawsze do konca idealnych aszych przyjaciolach. Chlal z gwinta, prowadzil po pijaku, obzeral sie precelkami ogladajac w TV sport przy czym raz prawie odwalil kite a jego bledy jezykowe przeszly juz do legendy.
Ojciec nie wierzyl w niego i otwarcie faworyzowal drugiego syna - jak wielu z nas dobrze to zna z autopsji? Z tym tak jak wielu 'zdradzonych przez ojców' mial problem caly czas i bardzo odbilo sie to na jego zyciu. Zle znosil jakąkolwiek krytyke a jego porywczy temperament (short-fused) nie wrozyl kariery w zimnym swiecie polityki.
Nic bardziej mylnego - ten bardzo przecietnie inteligentny syn wplywowych rodzicow, ktory rozmawia z zona siedzac na klopie przy otwarych drzwiach, dwukrotnie zostaje wybrany wodzem najwiekszej światowej potęgi. To bardzo pocieszajace dla nas zwyklych zjadaczy razowego i kosnumentow whisky z Lidla. Za to go wlasnie pokochali wyborcy, bo wydaje sie swojakiem wsrod kosmitow czyli calej reszty politykow i administracji (rewelacyjna Thandie Newton jako Condolezza Rice). A jak sie konczy wybieranie kumpli na odpowiedzialne stanowiska - to widac bedzie jeszcze dlugo i to nieuzbrojonym okiem :/
Moze i do mnie kiedys na kaca odezwie sie Jezus i podobnie jak George'a natchnie do abstynencji i zaprowadzi na sam szczyt?
Ponizej trailer do 'W' i oczywiscie gorąco zachecam do obejrzenia pelnego metrazu kiedy tylko pojawi sie w Waszych kinach lub na serwerach.
W natloku mniej lub bardziej spiskowych wersji naszej rzeczywistosci, ta produkcja jest jak dosc przyjemny, sprowadzajacy nas na ziemie kac po niecalkiem grzecznej imprezie. My nie musimy sie wstydzic tego co tam sie dzialo, zostawmy to Jankesom. Czekam kiedy jakis rodzimy rezyser podejmie sie tematu naszych prezydentow nie mniej przeciez barwnych - ciezko o wdzieczniejsza postac niz na przyklad Lech Boleslaw Walesa.
środa, 12 listopada 2008
Portal dla ludzi z pusta glacą?

Gdy dokladnie 2 lata temu student z Warszawy utworzyl portal majacy umozliwic uzytkownikom odnajdywanie swoich klasowych kolegow i kolezanki, sam nie spodziewal sie jak odmieni to losy wielu i jego samego juz na zawsze. On zdazyl ten pomysl sprzedac i zarobic grube miliony, teraz za niego robia to na szersza skale nowi Niemieccy wlasciciele.
Oczywiscie idea nienowa, nieoryginalna za to trafiona w odpowiedni czas i miejsce.
Ja dolaczylem do naszej-klasy rok temu i juz pare tygdoni pozniej bawilem sie z moimi licalnymi towarzyszami doli i niedoli na bardzo milym i suto zakrapianym spotkaniu. Odzylo wiele wspomnien, romansow i przezabawnych akcji ale sytuacja po poczatkowej ekscytacji, odswiezeniu wielu cennych kiedys znajomosci, wrocila szybko do punktu wyjscia. No moze poza tym ze mam kontakty, zdjecia, wglad w biezace wydarzenia w ich zyciu. I jest nas juz kilkanascie milionow - ludzi z klasą. Czy aby na pewno? W pare minut wpuscilismy w swoje prywatne zycie, mniej lub bardziej swiadomie, miliony obcych osob i organizacji. Wiadomo kazdy ma jakies potrzeby ekscibcjonistyczne. Wielu ma potrzebe pochwalenia sie swoimi osiagnieciami w postaci dzieci, samochodow, domow, wakacji, pieknych cial, muskulatury, tatuazy czy tez broni planej. Cicha szkolna szara myszka ma teraz fajny biust i ponad 1000 znajomych i nie wazne ze polowa z nich to 'Pan Gabeczka' czy zagadkowe profile w stylu 'Kobiety miesiaczkujace regularnie i nieregularnie'. Liczy sie lans, liczy sie popularnosc, liczy sie to ze zajmiemy swoim malutkim swiatem i cialem zycie innego czlowieka. Troszke jak gwiazdy z kolorowych pism, ktore tez mamy przeciez tam wsrod swoich klasowych 'przyjaciol'.
Miliony danych osobowych dostepnych na wyciagniecie reki nie tylko dla policji ale tez dla pracodawcow. Po co przeprowadzac rozmowe kwalifikacyjna i pytac o jakies glupoty - klik na klasie i koles od HR wie czy lubimy wodke czy piwo, czy mamy bielizne rozowa czy wcale, jakie sa nasze polityczne sympatie i jak spedzamy czas wolny. Takze zdjecia ktore tam zamieszczamy juz nie naleza do nas, wiec nie mozna udawac zdziwienia gdy nasze ukochane dziecko bedzie pozywka dla jakiego zboczenca. Nie wspomne juz o rozbitych malzenstwach, grubych przekretach i zdradach na wyciagniecie za przeproszeniem myszki.
Nie tylko rocznica zainspirowala mnie do napisania tego postu. Bardziej znuzenie tym klasowym swiatem i poboczne projekty ktore mozna znalezc na internecie. Na przyklad ten pod tytulem 'Kasandra'. Wnioski z niego plynace sa smutne -
Dziękuję wszystkim dziewczętom, które tak ochoczo dodawały mnie do znajomych i tym, które równie ochoczo rozchylały przede mną nogi. Jedynie około 30 kobiet na ponad 550 wykazało się myśleniem. Cała reszta w tym czasie pewnie zastanawiała się jaki kolor szminki wybrać na imprezę lub jakie stringi wciągnąć na dupę
Inna sprawa to zdjecia tam zamieszczane. Odwiedzilem dwie strony pomocnicze na ktorych mozna znalezc na przyklad takie kwiatki: a> Tata dumny z pierworodnej

b> Prawdziwy facet musi sciac drzewo, omamic kobiete i .... zabic dzika

Trendow jest kilka. Kobiety pokazuja cialo w roznych pozycjach, najlepiej jak najwiecej na tle czegos luksusowego. Wiec ta stara, sprawdzona ewolucyjnie karta przetargowa dziala doskonale i dzis. Nie masz wystrczajaco w glowie - pokaz dupe, cycki i koniecznie zrob dziubek. Moze ksiaze sie odezwie, co masz do stracenia dziewczyno, czas zapierdala a Twoj chlop przynosi do domu jakies ochlapy. Czas ruszyc do przodu.
Faceci glownie preza muskuly, najlepiej z obowiazkowym tatuazem. Pokazuja swoja meskosc poprzez drogie gadzety i zabawy z bronia. To tez bez zmian wiec. Mysliwy i coraz bardziej wygolona i rozowa zwierzyna. Dziunie zarowno jak ciacha nie interesuje, ze swoje profile maja tu dzieci lat 7. Taniec godowy przede wszystkim :/
Wiecej materialow pogladowych tu i tu
wtorek, 11 listopada 2008
My private prison break
Dzis nie bedzie o patriotyzmie z racji swieta bo patriotyzm podobnie jak religia zapisaly wiekszosc najciemnijeszych kart w historii homo sapiens, a w obliczu globalnych zagrozen i wyzwan jakie stoja przed nami - nacjonalizm to po prostu ulomnosc i glupota.
Wczoraj wracajac z 'imprezy' wymyslilem sobie ze pojde do pudla. Aby ustabilizowac swoje zycie, wyciszyc sie, a moze wreszcie zdobyc jakis zawod. Oczadzial dziad glupi juz zupelnie pomyslicie ale popatrzmy na pewne fakty...
Nic mnie tu nie trzyma. Jestem bankrutem, nie mam stalej pracy ani widokow na nia za bardzo, prace ktore wykonuje kompletnie mnie nie rajcuja, moja milosc do tego kraju jest rowna tej do golonki, czyli bez duzej ilosci piwa i musztardy nie podejde do tematu. Nie mam tu przyjaciol, mam znajomych ale rownie dobrze ja, jak i oni zyc bez siebie mozemy. Nie mam dziewczyny ani nawet na nia kandyatki, nie jestem zakochany i nic mi nie wiadomo na temat potomstwa ktore mam. Samochod nie przejdzie w styczniu przegladu co oznacza wyslanie go na zasluzona emeryture, 'posiadlosci zadnej nie posiadlem' a powrot do domu rodzinnego kompletnie mi sie nie usmiecha. Z przyjaciolmi tak czy siak kontaktuje sie przez internet i telefon. Ciagla walka o byt i to w doslownym tego slowa znaczeniu przestaje mi sie juz podobac. Mam prawo pozyc wreszcie na koszt panstwa i to pozyc godnie.
Problemem jest to ze ja uczciwy raczej jestem i nie mam kwalifikacji na zbira. W fachu zlodzejskim moglbym zostac czlonkiem Gangu Olsena czyli kolejny kompletny nieudacznik o wielkomocarstwowych planach. Krzywdzic ludzi nie lubie i nie sprawia mi to frajdy. Lubie za to sobie wypic i nie przepadam za policja - zwlaszcza tą polską.
Nie chce duzego wyroku - poltorak mi wystarczy.
Plan wstepny jest taki. Jade w styczniu do Norwegii swoim autem, lykam cwiare na odwage i wbijam sie moim czerwonym bolidem w komisariat policji. Po czym zasypiam za kolkiem z glowa oparta na poduszcze powietrznej. Dla pewnosci ublizam probujacym mnie dobudzic strozom prawa, jezeli prokurator bylby cienki powtarzam w czasie rozprawy swoje obelzywe wystapienie. Z tym akurat nie bedzie problemu bo mam 'czarny pas w upokarzaniu'. Dlaczego Norwegia? kliknij
No moj pokoj nigdy nie wygladal tak dobrze. Do tego musze placic rachunki, gotowac, glowkowac na promocjach w Tesco zeby jesc godnie a jednoczesnie nie spac na ulicy, prac, prasowac i plaszczyc sie przed potencjalnymi pracodawcami aby spadly do mej kieszeni okruchy z panskiego stolu. Na chuj mi to wszystko?
Tu bede mial wygodna miejscowke, regularna i pozywna miche, mase wolnego czasu, biblioteke, sale komputerowa, telewizor, mozliwosc ksztalcenia sie, okazje aby nauczyc sie jezyka, silownie i caly kompleks sportowy, przepustki, wycieczki i mozliwe wizyty kobiet oraz znajomych. Zaloze o ile bedzie taka potrzeba grupe zen aby dbac o swojego ducha i wyjsc na 'wolnosc' jako bardziej zrownowazony i pozyteczny dla innych osobnik. Nie chcielibyscie odwiedzic mnie tam? Norwegia to przepiekny i czysty kraj gdzie socjalistyczna utopia dziala bardzo preznie. Po prostu zamienie nasza klase na nasza cele. Moze bede mial szczescie i trafie tutaj?
W styczniu wypatrujcie naglowkow: 'Pijany Polak staranowal komisariat w Norwegii'
Wczoraj wracajac z 'imprezy' wymyslilem sobie ze pojde do pudla. Aby ustabilizowac swoje zycie, wyciszyc sie, a moze wreszcie zdobyc jakis zawod. Oczadzial dziad glupi juz zupelnie pomyslicie ale popatrzmy na pewne fakty...
Nic mnie tu nie trzyma. Jestem bankrutem, nie mam stalej pracy ani widokow na nia za bardzo, prace ktore wykonuje kompletnie mnie nie rajcuja, moja milosc do tego kraju jest rowna tej do golonki, czyli bez duzej ilosci piwa i musztardy nie podejde do tematu. Nie mam tu przyjaciol, mam znajomych ale rownie dobrze ja, jak i oni zyc bez siebie mozemy. Nie mam dziewczyny ani nawet na nia kandyatki, nie jestem zakochany i nic mi nie wiadomo na temat potomstwa ktore mam. Samochod nie przejdzie w styczniu przegladu co oznacza wyslanie go na zasluzona emeryture, 'posiadlosci zadnej nie posiadlem' a powrot do domu rodzinnego kompletnie mi sie nie usmiecha. Z przyjaciolmi tak czy siak kontaktuje sie przez internet i telefon. Ciagla walka o byt i to w doslownym tego slowa znaczeniu przestaje mi sie juz podobac. Mam prawo pozyc wreszcie na koszt panstwa i to pozyc godnie.
Problemem jest to ze ja uczciwy raczej jestem i nie mam kwalifikacji na zbira. W fachu zlodzejskim moglbym zostac czlonkiem Gangu Olsena czyli kolejny kompletny nieudacznik o wielkomocarstwowych planach. Krzywdzic ludzi nie lubie i nie sprawia mi to frajdy. Lubie za to sobie wypic i nie przepadam za policja - zwlaszcza tą polską.
Nie chce duzego wyroku - poltorak mi wystarczy.
Plan wstepny jest taki. Jade w styczniu do Norwegii swoim autem, lykam cwiare na odwage i wbijam sie moim czerwonym bolidem w komisariat policji. Po czym zasypiam za kolkiem z glowa oparta na poduszcze powietrznej. Dla pewnosci ublizam probujacym mnie dobudzic strozom prawa, jezeli prokurator bylby cienki powtarzam w czasie rozprawy swoje obelzywe wystapienie. Z tym akurat nie bedzie problemu bo mam 'czarny pas w upokarzaniu'. Dlaczego Norwegia? kliknij
No moj pokoj nigdy nie wygladal tak dobrze. Do tego musze placic rachunki, gotowac, glowkowac na promocjach w Tesco zeby jesc godnie a jednoczesnie nie spac na ulicy, prac, prasowac i plaszczyc sie przed potencjalnymi pracodawcami aby spadly do mej kieszeni okruchy z panskiego stolu. Na chuj mi to wszystko?
Tu bede mial wygodna miejscowke, regularna i pozywna miche, mase wolnego czasu, biblioteke, sale komputerowa, telewizor, mozliwosc ksztalcenia sie, okazje aby nauczyc sie jezyka, silownie i caly kompleks sportowy, przepustki, wycieczki i mozliwe wizyty kobiet oraz znajomych. Zaloze o ile bedzie taka potrzeba grupe zen aby dbac o swojego ducha i wyjsc na 'wolnosc' jako bardziej zrownowazony i pozyteczny dla innych osobnik. Nie chcielibyscie odwiedzic mnie tam? Norwegia to przepiekny i czysty kraj gdzie socjalistyczna utopia dziala bardzo preznie. Po prostu zamienie nasza klase na nasza cele. Moze bede mial szczescie i trafie tutaj?
W styczniu wypatrujcie naglowkow: 'Pijany Polak staranowal komisariat w Norwegii'
piątek, 7 listopada 2008
Just Aint Gonna Work Out, Girl
Jak mozna powiedziec drugiej osobie, w tym przypadku kobiecie, ze nic z 'nas' nie bedzie? Po co byc niegrzecznym, wylaczac telefon, upijac sie, sciemniac i lawirowac, silic sie na cokolwiek lub liczyc na cud gdy nie ma szans miedzy nami na powodzenie i nawet niewielkie boooom??!! Sprawa najdelikatnieszej natury, nie chcemy Jej/Jemu przykrosci zrobic a jenoczesnie przeciez wypada odczarowac nieszczesniczke/nika . Posluchajcie tego:
Czy mozna powiedziec komus te trudnych kilka slow w bardziej slodki sposob? Nie wiem jak Wam, ale mi sam usmiech instaluje sie na buzi od pierwszego dzwieku. Zreszta wystarczy spojrzec na ksztalt tej plyty zeby wybaczyc nadawcy brak uczuciowej kompatybilnosci. Ludzie! Uczmy sie mowic spierdalaj w taki sposob :P
A teraz jako antyteza powyzszego wywodu - filmik od MauydyOne'a
Czy mozna powiedziec komus te trudnych kilka slow w bardziej slodki sposob? Nie wiem jak Wam, ale mi sam usmiech instaluje sie na buzi od pierwszego dzwieku. Zreszta wystarczy spojrzec na ksztalt tej plyty zeby wybaczyc nadawcy brak uczuciowej kompatybilnosci. Ludzie! Uczmy sie mowic spierdalaj w taki sposob :P
A teraz jako antyteza powyzszego wywodu - filmik od MauydyOne'a
czwartek, 6 listopada 2008
Ronald - The Sunshine Of Leith
Ronald McFrost z Leith jak kazdy zdrowy czlowiek chcial zyc jak najdluzej. Mimo, ze urodzil sie dobrze przed wojenna zawierucha, to ciagle jednak z wyjatkowym namaszczeniem dbal o cialo swe i dusze swoja. Jadl rzeczy najzdrowsze i w opowiednich proporcjach dawkowane. Literatura i czaspomisma o zdrowiu z przepieknymi mlodymi ludzmi na okladkach zalegaly calymi stosami siegajcymi kolan kazdy z jego dwóch pokoji a takze korytarz prowadzacy do kiedys sterylnego wychodka nie oparl sie ich urokowi. Mial literature na temat kazdej mozliwej przypadlosci i setki fachowych sposobow na walke z nimi szczelnie wypelnialy zycie Ronalda. Prawdopodobnie nie raz zawstydzil swoja przeogromna wiedza przecietnej klasy felczerow z lokalnego Health Centre. Chetnie dzielil sie nia z innymi mieszkancami Leith, ktorzy dopiero ostatnio z telewizora dowiedzieli sie ze smazona na glebokim tluszczu mrozona pizza moze miec zly wplyw na ich serca juz wystarczajaco przeciez skatowane malo swiadoma miloscia wlasna. A Ronald,leciwy przeciez juz dzentelmen, nie poddawal sie bezlitosnie tykajcemu zegarowi biologicznemu. Przeciwstawil mu cala armie suplementow i spizarnie prosto ze sklepow z najzdrowsza zywnoscia. Samych soli cynku mial 4 rodzaje, kwasy tluszczowe zarowno te odzwierzece jak i roslinne zasluzyly sobie na osobna szafeczke. To wszystko w otoczeniu wszelakich ziaren, otrebow i orzechow aby pewnym mogl byc ze nic nie brakuje jego starzejacej sie, ale doskonale oliwionej maszynie. Nie tylko tak o wnetrze pieczolowicie dbal Mr Ronald.
Z Bogiem kontakty celebrowal poprzez aktywne zycie gloszacego i badajacego Slowo. Listy od kościelnych notabli z calej Wielkiej Brytanii mial wywieszone nad lozkiem aby pamietac, ze nic nie zaniedbal w swym doczesnym zyciu a emisariusze Najwyzszego doceniaja jego wysilki. To byly jego ulubione chwile kiedy mogl na ulicy zaczepiac sasiadow i nieznajomych, i przypominac im, ze 'Bog jest sedzia sprawiedliwym'. Nie wiadomo czy udalo mu sie przekonac do swych racji oporny na duchowa strawe szkocki material, mimo ze przeciez stalo za nim ponad dwa tysiace lat tradycji i gruntownie przestudiowana literatura z pierwszej, bo Boskiej ręki. W swoim dlugim zyciu podjal sie takze nawracania dzikich ludow w Kenii o czym zaswiadczaja staroswieckie kufry podrozne schowane w licznych zakamarkach jego wlosci. A moze to nie misja gloszenia slowa Bozego tam go zagnala gdy jeszcze mlodosci zazywal nie tylko z faramceutycznych magazynow? Bo mial tez Ronald mala wstydliwa slabosc do osobnikow tej samej co on płci. Na pewno ten fakt troszke psul mu harmonie i lad tak perfekcyjnie i z gracja prowadzonej egzystencji, gdzie najnowsza nauka i bliskie koneksje na samej gorze dopelnialy sie dnia kazdego. To bylo jak peknieta skora na jego idealnie wypastowanych i poukladanych w przedpokoju butach. Staly one jak swiecaca sie armia zolnierzy, liczaca par conajmniej 20, czekajaca na swojego wodza, ktory nagle zniknal niedopiwszy swojej porannej zielonej herbaty... Caly dobytek, kilka ton czasopism i wszelakich medycznych ulotek, rzeczy mu najblizsze wraz z piętnastoma sztukami szczoteczek do zebow pakuje wlasnie do czarnych workow nie calkiem legalny, zle oplacany i jeszcze gorzej zarzadzany imigrant z Polski. W pospiechu lamie meble ktore uparcie nie chca zmiescic sie na ciezarowke wiozaca je na totalny przemial. Nawet fakt ze kilka krzesel bylo Made In Poland nie zmniejszyly
brutalnosci z jaka traktowal wszystko co jeszcze dni temu pare wypelnialo zycie, wspomnienia, marzenia i garderobe Ronalda. Ten ostatni przegrywa swoja beznadziejna bitwe w jednym z hospicjow szkockiej stolicy, a bezlitosny system pospiesznie zaciera slady jego tu bytnosci, aby ktos inny mogl jak najszybciej wypelnic te cztery sciany swoja cicha nadzieja ze uda mu sie zyc wiecznie.
Dla Ronalda McFrosta dedykuje ponizszy hymn mieszkancow Leith jak i fanow Hibsow. Dziekuje mu za nowa pare bootsow, odkurzacz ktory ciagle czeka na swoj debiut i mydelko z konopi ktorym zmyje za chwile slady dzisiejszej zbrodni przeciwko Jego wlasnosci.
Z Bogiem kontakty celebrowal poprzez aktywne zycie gloszacego i badajacego Slowo. Listy od kościelnych notabli z calej Wielkiej Brytanii mial wywieszone nad lozkiem aby pamietac, ze nic nie zaniedbal w swym doczesnym zyciu a emisariusze Najwyzszego doceniaja jego wysilki. To byly jego ulubione chwile kiedy mogl na ulicy zaczepiac sasiadow i nieznajomych, i przypominac im, ze 'Bog jest sedzia sprawiedliwym'. Nie wiadomo czy udalo mu sie przekonac do swych racji oporny na duchowa strawe szkocki material, mimo ze przeciez stalo za nim ponad dwa tysiace lat tradycji i gruntownie przestudiowana literatura z pierwszej, bo Boskiej ręki. W swoim dlugim zyciu podjal sie takze nawracania dzikich ludow w Kenii o czym zaswiadczaja staroswieckie kufry podrozne schowane w licznych zakamarkach jego wlosci. A moze to nie misja gloszenia slowa Bozego tam go zagnala gdy jeszcze mlodosci zazywal nie tylko z faramceutycznych magazynow? Bo mial tez Ronald mala wstydliwa slabosc do osobnikow tej samej co on płci. Na pewno ten fakt troszke psul mu harmonie i lad tak perfekcyjnie i z gracja prowadzonej egzystencji, gdzie najnowsza nauka i bliskie koneksje na samej gorze dopelnialy sie dnia kazdego. To bylo jak peknieta skora na jego idealnie wypastowanych i poukladanych w przedpokoju butach. Staly one jak swiecaca sie armia zolnierzy, liczaca par conajmniej 20, czekajaca na swojego wodza, ktory nagle zniknal niedopiwszy swojej porannej zielonej herbaty... Caly dobytek, kilka ton czasopism i wszelakich medycznych ulotek, rzeczy mu najblizsze wraz z piętnastoma sztukami szczoteczek do zebow pakuje wlasnie do czarnych workow nie calkiem legalny, zle oplacany i jeszcze gorzej zarzadzany imigrant z Polski. W pospiechu lamie meble ktore uparcie nie chca zmiescic sie na ciezarowke wiozaca je na totalny przemial. Nawet fakt ze kilka krzesel bylo Made In Poland nie zmniejszyly
brutalnosci z jaka traktowal wszystko co jeszcze dni temu pare wypelnialo zycie, wspomnienia, marzenia i garderobe Ronalda. Ten ostatni przegrywa swoja beznadziejna bitwe w jednym z hospicjow szkockiej stolicy, a bezlitosny system pospiesznie zaciera slady jego tu bytnosci, aby ktos inny mogl jak najszybciej wypelnic te cztery sciany swoja cicha nadzieja ze uda mu sie zyc wiecznie.
Dla Ronalda McFrosta dedykuje ponizszy hymn mieszkancow Leith jak i fanow Hibsow. Dziekuje mu za nowa pare bootsow, odkurzacz ktory ciagle czeka na swoj debiut i mydelko z konopi ktorym zmyje za chwile slady dzisiejszej zbrodni przeciwko Jego wlasnosci.
środa, 5 listopada 2008
Mista President!
No nie moglem sobie odmowic skomentowania glownie w sposob muzyczny, wiekopomnych wynikow wyborow prezydenckich w USA. Nie lekka kadencje bedzie mial Obama, bo mu republikanie zostawili niezly burdel. JAk naprawde bedzie to zobaczymy, obietnice a rzeczywistosc to jak biale i czarne. Pewnikiem jest, ze nie moze byc gorszy niz skladajacy urzad cwok, ktorego okreslil trafnie O.S.T.R.:
Na tą okazje specjalnie zrzucilem perelke z repertuary afrobeatowego, kanadyjskiego The Souljazz Orchestra pod wszystko mowiacym tutulem 'Mista President' i sie bujamy bo to dobra wreszcie wiadomosc zza wielkiej wody!
"Bush może być reklamą by używać prezerwatyw". MAm nadzieje tez, ze czarnoskorzy mieszkancy Ju Es and Ej jeszcze bardziej uwierza w swoje sily i straca na sile argumenty tlumaczace kazda porazke uprzedzeniami rasowymi.
Na tą okazje specjalnie zrzucilem perelke z repertuary afrobeatowego, kanadyjskiego The Souljazz Orchestra pod wszystko mowiacym tutulem 'Mista President' i sie bujamy bo to dobra wreszcie wiadomosc zza wielkiej wody!
Autobusem czerwonym w pier..... zabobony

Na ciekawa akcje, ktora rozpoczela sie w Londynie a rozprzestrzeni sie takze w innych miastach UK, natrafilem dzis w internecie. Jako przeciwwaga dla powszechnego promowania tresci religinych, zbawców i potepienczych gróźb zza swiatow, tylko-prawd swietych ksiag, agresywnie kontratakujacych fundamentalizmow w zyciu publicznym - British Humanist Association wystartowalo z bezprecedensowa kampania ateistyczna. Popiera ją szerokim gestem, znany kat zabobonow i irracjonalnych pierdol: Richard Dawkins.
Autobusy z takim haslem jak u gory ekranu a takze innymi np:
* There are people with a deep seated need to believe. They need our help! (Niektórzy ludzie mają głęboko zakorzenioną potrzebę wiary. Potrzebują naszej pomocy)
* Dawkins for Pope! (Dawkins na papieża!)
* If Jesus saves, maybe someone could ask him to donate as well? [Nieprzetłumaczalna - chyba - gra słów: "save" to "zbawiać", ale także "oszczędzać"]
* Why probably? (Dlaczego prawdopodobnie?)
* When can we have this in Rome? (Kiedy zobaczymy to w Rzymie?)
beda probowac poruszyc zwoje mozgowe patrzacych na nie ludzi. Komunikacja miejska to kolejny front walki racjonalizmu z natretnym religijnym marketingiem. Ciekawe kiedy doczekamy sie takowej inicjatywy w naszym ciemnogrodzie, ktorego patronem ma niebawem zostac ogloszony Karol Wojtyla. Jakby kilkadziesiat tysiecy ulic, pomnikow, budynkow, organizacji i pocztowych znaczkow to bylo jeszcze malo. Akcje Najswietszej PAnienki wyraznie pikuja w dól i tylko nowy czestochowski cud moze Ją uratowac od niechybnej detronizacji.
Tak tak wiem, bluznie i juz czuje te ognie piekielne na sobie.
Moja propozycja na haslo dla lini dalekobieznych: 'Bazylika w Licheniu - PArkiem Jurajskim dla polskiego kleru!'
Czekam na Wasze propozycje!
'Atomy to my. Ja i TY zagubieni w kosmosie.'
Udalo mi sie odnalezc i przypomniec sobie piekny film Andrzeja Kondratiuka 'Gwiezdny Pyl' z 1982 roku. Dwojka kochjacych sie starszych ludzi zyje na mokradlach z dala od cywilizacyjnego zgielku i pospiechu. Ciagle nie przestaja tam jednak marzyc, szalec i kochac sie. W tym krotkim uroczym obrazie jest tyle glebi, madrosci i poezji ze mozna obdzielic nimi wszystkie nowe produkcje z Gdynskiego festiwalu. Idylla i magia miejsca gdzie rozgrywa sie ta historia masuja nasze oderwane od natury dusze a milosc jaka sie nawzajem obdarowuja Ci dwoje przsesympatyczni, prostolinijni ludzie przypomina i wzmacnia nasze pierwotne fundamenty. Poruszane sa zarowno bardzo aktualne jak i te bardziej uniwersalne watki, a trafnosc analizy moze zdumiewac biorac pod uwage ze juz ponad cwierc wieku minelo od kiedy to nakrecono:
Z usmiechem ide dzis spac a Wam polecam ten film goraco. Moge pomoc w jego zdobyciu :)
Z usmiechem ide dzis spac a Wam polecam ten film goraco. Moge pomoc w jego zdobyciu :)
poniedziałek, 3 listopada 2008
Łage Czygi Czygi Czygi Czygi Czygi Czygi Czygi Taj
Wszystko sie szybko zmienia, wokol mnie, troche dalej ode mnie i tam calkiem daleko tez teraz jest inne niz jeszcze bylo przed chwila. Musze powiedziec ze nie ogarniam tego wszystkiego. Przestaje probowac nawet zrozumiec czy nad tym w jakis sposob zapanowac. Ludzie przychodza, sa, znikaja a Ci ktorzy wydawali sie niezbedni, najdrozsi takimi byc przestaja a Karuzela kreci sie dalej. Czasami chce krzyczec do tego czegos kto tym porusza - kurwa wypusc ze mnie! mam dosc! Albo strasze: zrobie syf jak mnie nie wypuscisz, udekoruje pawiami wszystkich naokolo!!
Prozny wysilek, to dalej sie kreci, krzyk ginie w prozni, moze tylko paru zdziwionych znaczaco puka sie w czolo. Sworznie i kola zebate karuzeli coraz bardziej wyrobione, ogniwa łancucha coraz blizsze rozerwania a nieuchronna katastrofa bedaca jedynym pewnikiem w zwariowanym lunaparku zycia nie dociera wystarczajaco silnie do skolowacialej swiadomosci.
Ile jeszcze pozostalo mi zetonow? Czy nastepne tez sa skazane na zmarnowanie, czy jednak ta kreciola czegos moze nauczyc? Wielu juz odpadlo, paru cieszy sie ze trafili nagrode glowna na strzelnicy ktora po jakims czasie i tak okaze sie nic nie warta uluda, fajerwerkiem nadzieji ktory poparzy tym mocniej im wiekszy poczatkowy zachwyt i wiara w nim pokladana. No to wtedy lizemy rane zmieniajac przejazdzke, celujemy w cos innego z karmicznie zdeterminowanych wiatrowek, moze to, moze tamto, a moze tego jeszcze wiecej i to wtedy bedzie TO! a gówno mowie Wam... Chcialbym obudzic sie z tego snu, ale przeciez tak naprawde to nie chce, bo mimo wszystko to wygodnie sie tak jedzie, mimo ze co roz cos uwiera, boli, zgrzyta i kurewsko meczy. Gdzie jest moja granica po ktorej o niczym marzyc wiecej juz nie bede tylko aby karnawalowa samsare olac cieplym moczem i zmierzyc sie 100% swiadomie z tym co JEST, z tym kim jestem a zwlaszcza z tym co udaje mnie na potrzeby czasami wesolego miasteczka.
Przyczynkiem do rozmyslan tych oprocz owsianki dnia powszedniego i blizn czasow minionych jest przeslany mi przez kochana W (tu musze sie pochwalic ze W. nie spekala i przyjela moje zaproszenie na wesele czym mnie bardzo uszczesliwila) teledysk do piosenki poety, mistyka, alchemika ludzkich nastrojow, oryginalnego autora 'Kolorowych Jarmarkow'. Mam nadzieje ze refren bedzie chodzil Wam po glowie caly pierdoloniutki tydzien.
Ci co na emigracji nie byli nie do konca moga zrozumiec jak moze to chwytac za serce. Albo tego serca nie posiadaja! ;P
Prozny wysilek, to dalej sie kreci, krzyk ginie w prozni, moze tylko paru zdziwionych znaczaco puka sie w czolo. Sworznie i kola zebate karuzeli coraz bardziej wyrobione, ogniwa łancucha coraz blizsze rozerwania a nieuchronna katastrofa bedaca jedynym pewnikiem w zwariowanym lunaparku zycia nie dociera wystarczajaco silnie do skolowacialej swiadomosci.
Ile jeszcze pozostalo mi zetonow? Czy nastepne tez sa skazane na zmarnowanie, czy jednak ta kreciola czegos moze nauczyc? Wielu juz odpadlo, paru cieszy sie ze trafili nagrode glowna na strzelnicy ktora po jakims czasie i tak okaze sie nic nie warta uluda, fajerwerkiem nadzieji ktory poparzy tym mocniej im wiekszy poczatkowy zachwyt i wiara w nim pokladana. No to wtedy lizemy rane zmieniajac przejazdzke, celujemy w cos innego z karmicznie zdeterminowanych wiatrowek, moze to, moze tamto, a moze tego jeszcze wiecej i to wtedy bedzie TO! a gówno mowie Wam... Chcialbym obudzic sie z tego snu, ale przeciez tak naprawde to nie chce, bo mimo wszystko to wygodnie sie tak jedzie, mimo ze co roz cos uwiera, boli, zgrzyta i kurewsko meczy. Gdzie jest moja granica po ktorej o niczym marzyc wiecej juz nie bede tylko aby karnawalowa samsare olac cieplym moczem i zmierzyc sie 100% swiadomie z tym co JEST, z tym kim jestem a zwlaszcza z tym co udaje mnie na potrzeby czasami wesolego miasteczka.
Przyczynkiem do rozmyslan tych oprocz owsianki dnia powszedniego i blizn czasow minionych jest przeslany mi przez kochana W (tu musze sie pochwalic ze W. nie spekala i przyjela moje zaproszenie na wesele czym mnie bardzo uszczesliwila) teledysk do piosenki poety, mistyka, alchemika ludzkich nastrojow, oryginalnego autora 'Kolorowych Jarmarkow'. Mam nadzieje ze refren bedzie chodzil Wam po glowie caly pierdoloniutki tydzien.
Ci co na emigracji nie byli nie do konca moga zrozumiec jak moze to chwytac za serce. Albo tego serca nie posiadaja! ;P
niedziela, 26 października 2008
Tanecznym krokiem w zacisze alkowy
Taniec i seks. Milosne harce i parkietowe szalenstwo. Obie sytuacje sa dla mnie bardzo zwiazane. Nie chodzi mi o to ze taniec ma byc narzedziem doprowadzajacym do zblizenia - moze przeciez tez byc odwrotnie, a jedno i drugie funkcjonowacac niezaleznie. Nie chce tez wysnuwac wnioskow ze osoba ktora lubi tanczyc, ma wyczucie rytmu i odwage aby siebie 'pokazac' w ruchu jest lepsza i bardziej otwarta w sypialni. Bo to zbyt skomplikowana materia aby upraszczac w ten sposob.
Chodzi mi o to ze poprzez taniec mozemy tez poczuc spelnienie, mozemy przekraczac granice i swoje zahamowania, mozemy zupelnie zatracic sie 'in this very moment' zespoleni z muzyka i swoim cialem, wyrazac swoj wewnetrzny kosmos poprzez ruch w sposob szczery, nieskrepowany i pozbawiony wyrahowania. Bo np taniec tzw godowy z nastawieniem aby komus zaimponowac, zwabic lub poczuc sie podziwianym to tylko przedluzenie tego wszystkiego czym zyjemy i zywimy sie na codzien. A przeciez zarowno seks i taniec daja nam niepowtarzalna szanse bycia prawdziwymi i odskocznie od pelnego konwenansow zycia codziennego. Ciezko znalezc miejsce gdzie ludzie maja szanse tanczyc tak jak im w duszy gra bo albo sa to kluby, bary gdzie odbywa sie jeden wielki casting, strojenie min i pozerstwo - caly ten pierdolony bullshit wypacykowanych panienek i ich meskich opowiednikow oceniajacych sie na wzajem,krecacych jakies ukryte lody czy po prostu liczacych na szybki seks i darmowa kreske koksu oraz dowartosciowanie sie, potwierdzanie w ten czy inny sposob. Druga sprawa to muzyka ktora jest albo za malo taneczna i plaska - to najczesciej dotyczy dyskotek z aktualnymi hitami; za szybka, monotonna i odhumanizowana gdzie miejsca na nasza fantazje nie ma wcale a cala reszte wypelnia halas, swiatelka i przyspieszajace wszystko narkotyki. Jakie czasy taka zabawa mozna powiedziec. Ciezko w natloku badziewia znalezc cos co daje szanse nam aby byc w tancu na prawde soba...Niektorym wystarczaja te namiastki opisane powyzej, bo moze tacy wlasnie sa i nic wiecej nie potrzebuja - nie wiedza ze moge lepiej.
Ja sam kiedys nie lubilem tanca, wstydzilem sie a muzyka nie przebijala sie do moich konczyn no moze poza punkiem i pogo ale to inna zupelnie kategoria. Majac lat nascie trafilem do sopockiego Sfinksa gdzie pierwszy raz w zyciu zobaczylem ze to moze wygladac inaczej. Zobaczylem wielu ludzi 'tanczacych siebie' w nieogladany do tej pory przeze mnie sposob i muzyka bardzo bardzo rozna - od bossa novy po detroit techno - pozwalajaca plynac i odplynac nie imiutujac w tym samym czasie tego co bylo kiedys czyli balów na sto par u senatora, szalonych swingow i rock and rolla sprzed polwiecza tudziez argentynskich milong. Teraz mozna zaobserwowoac glownie dzieki popularnym telewizyjnym show wielki boom na taniec- z naciskiem na towarzyski i jest to bardzo pozytywne zjawisko ale tylko wtedy kiedy bedziemy w stanie dodac cos od siebie do tego co bylo,cos z nowych czasow i kultury a nie bezmyslnie tylko imitowac kroczki standartow sprzed lat. Muzycznie urodzila sie juz nie jedna fuzja o ktorych mam nadzieje wspomniec przy innych okazjach.
Jako niespelniony DJ zawsze przekonany bylem ze to na nim ciazy zadanie aby dac sluchaczom tlo i atmosfere ktora uruchomi w nich zmyslowosc, da przestrzen do autoekspresji, bedzie zaskakiwac i jednoczesnie bawic tak jak to robi dobry kochanek. A w grande finale zwiekszy ochote na wzajemne przytulanie sie i czulosci. I celowalem oczywiscie w kobiety bo to one rozsiewaja wszelkie dobrocie i otwieraja normalnie przytlumionych i skupionych na sobie samcow.
PRzykladem takiego muzycznego zaproszenia niech bedzie klasyczny late night
deep house z werbalnym przekazem Dee Dee Brave. Gdy zagralem to w kawiarence internetowej o godzinie 17 mialem 4 zapytania od klientek o tytul i golym okiem moglem zobaczyc ze rosnie temperatura oraz poziom wilgotnosci...:
Szkoda jednak ze tak jak i w codziennym zyciu tak i w tancu coraz bardziej oddalamy sie od siebie i innych. Dosc juz chyba zglebiania samego siebie w solonezach i co najwyzej niesmialego tarla na parkiecie, nachlane wiejskie przytupajki z niesmiertelnymi obracanymi to tez nie to co mnie moze krecic.
Ja chcialbym byc na imprezie zie moglbym zatanczyc na przyklad cos takiego:
i nie dostac z tego powodu wpierdol. Oczywiscie na dzien dzisiejszy ewentualna partnerka wyladowala by u ortopedy i kreglarza po takim balecie ze mna ale to nie znaczy ze nie chce spelnic swoich marzen. Wiec teraz jak najbardziej powazny APEL:
Jezeli pomieszkujesz w Edynburgu, nie oniesmielisz mnie swoim wzrostem i waga a lubisz tanczyc, a moze chcialabys nauczyc sie czegos wiecej: jakies tango, rhumbe czy salse to napisz do mnie. W 'Tancu z Rozgwiazdami' nie wystapimy, nie jestem tak dobry jak Mroczek ani Travolta ale chetnie sprobuje i jest szansa ze bedzie fajnie. :)
Chodzi mi o to ze poprzez taniec mozemy tez poczuc spelnienie, mozemy przekraczac granice i swoje zahamowania, mozemy zupelnie zatracic sie 'in this very moment' zespoleni z muzyka i swoim cialem, wyrazac swoj wewnetrzny kosmos poprzez ruch w sposob szczery, nieskrepowany i pozbawiony wyrahowania. Bo np taniec tzw godowy z nastawieniem aby komus zaimponowac, zwabic lub poczuc sie podziwianym to tylko przedluzenie tego wszystkiego czym zyjemy i zywimy sie na codzien. A przeciez zarowno seks i taniec daja nam niepowtarzalna szanse bycia prawdziwymi i odskocznie od pelnego konwenansow zycia codziennego. Ciezko znalezc miejsce gdzie ludzie maja szanse tanczyc tak jak im w duszy gra bo albo sa to kluby, bary gdzie odbywa sie jeden wielki casting, strojenie min i pozerstwo - caly ten pierdolony bullshit wypacykowanych panienek i ich meskich opowiednikow oceniajacych sie na wzajem,krecacych jakies ukryte lody czy po prostu liczacych na szybki seks i darmowa kreske koksu oraz dowartosciowanie sie, potwierdzanie w ten czy inny sposob. Druga sprawa to muzyka ktora jest albo za malo taneczna i plaska - to najczesciej dotyczy dyskotek z aktualnymi hitami; za szybka, monotonna i odhumanizowana gdzie miejsca na nasza fantazje nie ma wcale a cala reszte wypelnia halas, swiatelka i przyspieszajace wszystko narkotyki. Jakie czasy taka zabawa mozna powiedziec. Ciezko w natloku badziewia znalezc cos co daje szanse nam aby byc w tancu na prawde soba...Niektorym wystarczaja te namiastki opisane powyzej, bo moze tacy wlasnie sa i nic wiecej nie potrzebuja - nie wiedza ze moge lepiej.
Ja sam kiedys nie lubilem tanca, wstydzilem sie a muzyka nie przebijala sie do moich konczyn no moze poza punkiem i pogo ale to inna zupelnie kategoria. Majac lat nascie trafilem do sopockiego Sfinksa gdzie pierwszy raz w zyciu zobaczylem ze to moze wygladac inaczej. Zobaczylem wielu ludzi 'tanczacych siebie' w nieogladany do tej pory przeze mnie sposob i muzyka bardzo bardzo rozna - od bossa novy po detroit techno - pozwalajaca plynac i odplynac nie imiutujac w tym samym czasie tego co bylo kiedys czyli balów na sto par u senatora, szalonych swingow i rock and rolla sprzed polwiecza tudziez argentynskich milong. Teraz mozna zaobserwowoac glownie dzieki popularnym telewizyjnym show wielki boom na taniec- z naciskiem na towarzyski i jest to bardzo pozytywne zjawisko ale tylko wtedy kiedy bedziemy w stanie dodac cos od siebie do tego co bylo,cos z nowych czasow i kultury a nie bezmyslnie tylko imitowac kroczki standartow sprzed lat. Muzycznie urodzila sie juz nie jedna fuzja o ktorych mam nadzieje wspomniec przy innych okazjach.
Jako niespelniony DJ zawsze przekonany bylem ze to na nim ciazy zadanie aby dac sluchaczom tlo i atmosfere ktora uruchomi w nich zmyslowosc, da przestrzen do autoekspresji, bedzie zaskakiwac i jednoczesnie bawic tak jak to robi dobry kochanek. A w grande finale zwiekszy ochote na wzajemne przytulanie sie i czulosci. I celowalem oczywiscie w kobiety bo to one rozsiewaja wszelkie dobrocie i otwieraja normalnie przytlumionych i skupionych na sobie samcow.
PRzykladem takiego muzycznego zaproszenia niech bedzie klasyczny late night
deep house z werbalnym przekazem Dee Dee Brave. Gdy zagralem to w kawiarence internetowej o godzinie 17 mialem 4 zapytania od klientek o tytul i golym okiem moglem zobaczyc ze rosnie temperatura oraz poziom wilgotnosci...:
Szkoda jednak ze tak jak i w codziennym zyciu tak i w tancu coraz bardziej oddalamy sie od siebie i innych. Dosc juz chyba zglebiania samego siebie w solonezach i co najwyzej niesmialego tarla na parkiecie, nachlane wiejskie przytupajki z niesmiertelnymi obracanymi to tez nie to co mnie moze krecic.
Ja chcialbym byc na imprezie zie moglbym zatanczyc na przyklad cos takiego:
i nie dostac z tego powodu wpierdol. Oczywiscie na dzien dzisiejszy ewentualna partnerka wyladowala by u ortopedy i kreglarza po takim balecie ze mna ale to nie znaczy ze nie chce spelnic swoich marzen. Wiec teraz jak najbardziej powazny APEL:
Jezeli pomieszkujesz w Edynburgu, nie oniesmielisz mnie swoim wzrostem i waga a lubisz tanczyc, a moze chcialabys nauczyc sie czegos wiecej: jakies tango, rhumbe czy salse to napisz do mnie. W 'Tancu z Rozgwiazdami' nie wystapimy, nie jestem tak dobry jak Mroczek ani Travolta ale chetnie sprobuje i jest szansa ze bedzie fajnie. :)
poniedziałek, 20 października 2008
Exclusive Worldwide Premiere...
....mialem napisac cos ale czas mnie goni. Wiec specjalnie dla moich czytelnikow światowa premiera nowego jointa od Zed Bias i Jenny G - Let Me Change Your Mind. To kobieca odpowiedz na napisany ponad 35 lat temu hit Eddiego Kendricksa - Girl You Need A Change Of Mind. Eddie wie lepiej co potrzeba kobietom niz ruch feministyczny majacy je wyzwolic ;)
'Why march in pick-it lines? Burn bras and carry signs, now I'm for women's rights I just want equal nights!
Baby (yeah) girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
All men don't discriminate this man emancipates now I won't chain you up just fill your loving cup hey, hey you need me girl
Baby girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
Love isn't an occupation a true liberation you can fight society please don't fight loving me hey, hey you need me girl'
a Jenna G trawila to lat kilkadziesiat i rzecze mu tak:

Docencie moj wysilek, nikt tego nie ukradl zazrosnym DJ-om predzej ode mnie i teraz niczym mityczny Prometeusz przekazuje to zwyklym smiertelnikom.
'Why march in pick-it lines? Burn bras and carry signs, now I'm for women's rights I just want equal nights!
Baby (yeah) girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
All men don't discriminate this man emancipates now I won't chain you up just fill your loving cup hey, hey you need me girl
Baby girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
Love isn't an occupation a true liberation you can fight society please don't fight loving me hey, hey you need me girl'
a Jenna G trawila to lat kilkadziesiat i rzecze mu tak:

Docencie moj wysilek, nikt tego nie ukradl zazrosnym DJ-om predzej ode mnie i teraz niczym mityczny Prometeusz przekazuje to zwyklym smiertelnikom.
sobota, 18 października 2008
Alton Ellis R.I.P.
Tydzien temu odszedl w wieku lat 70 jeden z najwazniejszych postaci Jamajskiej muzyki - ojciec chrzestny rocksteady - ALTON ELLIS. Zolnierz pozytywnego przekazu od poczatku sprzeciwial sie agresji subkultury zwiazanej z jamajska muzyka czyli 'rudeboys', autor wielu klasycznych riddimow - miedzy innymi 'Disease' wykorzystywanym zarowno przez artystow reggae jak i hip-hopowcow, oryginalny wykonawca pozniejszego hitu niejakiego Seana Paula - 'I'm Still in Love With You Girl'. Do konca zostal skromnym czlowiekiem robiacym to co kocha i potrafi najlepiej, a jeszcze rok temu otrzymujac juz wyniszczajaca chemioterapie prowadzil aktywna dzialalnosc koncertowa. Cale szczescie przekaz pozostal nie tylko w postaci nagran ale w postaci jak najbardziej namacalnej.- obdarzony pieknym glosem syn Chris Ellis kontynuuje tradycje swojego ojca. Tymczasem Alton kolaboruje w muzycznym niebie z innym wielkim nieobecnym... :
Little Britain USA
Tak, przyznam sie bez bicia, ze jestem fanem tego obrazoburczego serialu komediowego. W dzisiejszych czasach chyba niczym juz nie mozna nas zaskoczyc, a autorytety kompromituja sie jeden po drugim na naszych oczach.Jednak w atmosferze szopki i absurdu galopujacej politycznej poprawnosci, ktora ma juz skale wrecz ustroju totalitarnego, bardzo rosnie potrzeba wentyla bezpieczenstwa - gdzie mozna powiedziec wszystko, nabijac sie bez ogrodek i nie miec z tego powodu sprawy w sadzie i publicznej egzekucji. Wiec zaczym zakaza Wam robic zdjecia wlasnym dzieciom (w Southampton pewnej staruszce odmowiono prawa do uwiecznienia jej wnukow w ramach ochrony prze pedofilami) cieszmy sie o dyskryminowana wiekszoci, ze mozna jeszcze ogladac nie do konca grzeczne trupy komediowe jak Little Britain. Tym razem za cel wybrano sobie Jankesow i ich dziwactwa. Po 2 epizodach musze powiedziec ze to strzal w 10 i wielbiciele hardcoru na pewno sie nie zawioda. A pomyslec ze jeszcze niedawno wstrzasaly ludzmi 'Zakazane Piosenki' ;)
Oto jeden ze skeczy z nowej serii: Zakochana w swoim piesku amerykanska dama nie radzi sobie w odwiecznym trojkatnym konflikcie id-ego-superego ;)
Oto jeden ze skeczy z nowej serii: Zakochana w swoim piesku amerykanska dama nie radzi sobie w odwiecznym trojkatnym konflikcie id-ego-superego ;)
czwartek, 16 października 2008
Autumn Leaves...
Czuje juz calym soba w mym niedogrzanym a wlasciwie wcale nie ogrzewnym pokoju ze przyszla jesien i rozgoscila sie na dobre. W Szkocji trzyma srednio do maja . I nie zadna tam piekna zlota tylko normalnie - przejebane...Wieje, pada i jest ciemno, a zimno przenikliwe zwiera szyki z wszedobylska wilgocia zdobywajac to co jeszcze zdazylo sie oprzec w przeszlosci. I tak caly pierdoloniutki czas napiera, nie zebym byl jakims tam wrazliwym homeopata ale tez i moje male ja sie poddalo. Deprecha instaluje sie w idealnej harmonii z pora roku i perspektywa ze moze mnie potrzymac tak dlugo jak ta kalendarzowa wzmaga egzystencjonalną groze. Czuje sie przytloczony, osaczony a w zatechlym tunelu nadzieji swiatelko dogorywa i jest daleko, coraz dalej.Przyczyn jest tysiace, a moze tylko jedna...Nie wazne. Piosenka na dzis, jutro,pojutrze...
wtorek, 14 października 2008
Złociste promienie ode mnie dla Ciebie...
Musze koniecznie byc w przerwie swiatecznej w Polsce i nie ma ze ale, nie ma to tamto, ze kryzys i problemy z prostatą. Musze byc i chuj!
Najserdeczniejsi przyjaciele przypieczetowuja swoj hmmm 11? 12 letni zwiazek? Juz sie pogubilem, bo w sumie to cale dorosle zycie byli razem a ja obok sie przygladalem...Oni sie pobieraja a mi jakos dojrzec sie nie udalo...Moze to bedzie ten decydujacy moment? No wiec zapowiada sie 3 dni tradycyjnej hardcorowej polskiej wyspianszczyzny czyli inteligencja brata sie z wódą - kazdy kazdego czymkolwiek w imie szczescia panstwa mlodych. Podobno to szlachta przepila nasz kraj lat temu kilkaset i ja czuje z nimi duchowe pokrewienstwo. Musialem kiedys byc typowym zasciankowym pieniaczem, bo to sie we mnie odzywa ciagle, zwlaszcza po wu-dzitsu. Mącic, dokazywac, robic burdy, chlac, tanczyc, pozniej sobie wybaczac i znowu drzec morde bo wtedy tak trzeba i wrecz wypada a wstydu za grosz nie posiadam! Niekoniecznie w takiej kolejnosci. Troche sie boje, bo to towarzyskie wydarzenie 10lecia wiec wszyscy spieci juz sa a to nie byle jakie figury oj nie - od paru miesiecy dopieszczaja taneczne uklady pod okiem gwiazd parkietow, szyja kreacje u lokalnych aczkolwiek znamienitych kaszubskich krawcow, wygladzaja, naciagaja, opalaja, piluja i wydluzaja glownie warstwy wierzchnie swoich cial a co bardziej ambitni przechodza intensywne olimpijskie zgrupowania ze znanymi na calym swiecie coachami prof. Smirnoffem, dr Absolutem i inz. Z Czerwona Kartka aby wlasnie tego specjalnego dnia tanczyc niczym Patrick Swayze i Liza Minelli, wygladac olsniewajaco w szalowych i bezwstydnie drogich dzianinach, z gracja ale niezmacona pewnoscia siebie przez 3 dni polykac kolejne litry rosolu etylowego.
Mialem przybyc tam samochodem, ale zmienilem zdanie i po prostu sobie przylece. Partnerki brak i troche mnie ten fakt zaczyna bolec bo ile mozna byc fordanserem dla starych ciotek?Nie pytam czy sa tu jakies chetne na krotkoterminowy kontrakt bo powyzszy opis zapewne zniechecil nawet te najtwardsze. Do tematu jeszcze wróce, tymczasem przysluchajmy sie podkladowi muzycznemu o pierwszego tanca. Skromnosc nie pozwala mi nie wspomniec ze to ja go wybieralem:
Najserdeczniejsi przyjaciele przypieczetowuja swoj hmmm 11? 12 letni zwiazek? Juz sie pogubilem, bo w sumie to cale dorosle zycie byli razem a ja obok sie przygladalem...Oni sie pobieraja a mi jakos dojrzec sie nie udalo...Moze to bedzie ten decydujacy moment? No wiec zapowiada sie 3 dni tradycyjnej hardcorowej polskiej wyspianszczyzny czyli inteligencja brata sie z wódą - kazdy kazdego czymkolwiek w imie szczescia panstwa mlodych. Podobno to szlachta przepila nasz kraj lat temu kilkaset i ja czuje z nimi duchowe pokrewienstwo. Musialem kiedys byc typowym zasciankowym pieniaczem, bo to sie we mnie odzywa ciagle, zwlaszcza po wu-dzitsu. Mącic, dokazywac, robic burdy, chlac, tanczyc, pozniej sobie wybaczac i znowu drzec morde bo wtedy tak trzeba i wrecz wypada a wstydu za grosz nie posiadam! Niekoniecznie w takiej kolejnosci. Troche sie boje, bo to towarzyskie wydarzenie 10lecia wiec wszyscy spieci juz sa a to nie byle jakie figury oj nie - od paru miesiecy dopieszczaja taneczne uklady pod okiem gwiazd parkietow, szyja kreacje u lokalnych aczkolwiek znamienitych kaszubskich krawcow, wygladzaja, naciagaja, opalaja, piluja i wydluzaja glownie warstwy wierzchnie swoich cial a co bardziej ambitni przechodza intensywne olimpijskie zgrupowania ze znanymi na calym swiecie coachami prof. Smirnoffem, dr Absolutem i inz. Z Czerwona Kartka aby wlasnie tego specjalnego dnia tanczyc niczym Patrick Swayze i Liza Minelli, wygladac olsniewajaco w szalowych i bezwstydnie drogich dzianinach, z gracja ale niezmacona pewnoscia siebie przez 3 dni polykac kolejne litry rosolu etylowego.
Mialem przybyc tam samochodem, ale zmienilem zdanie i po prostu sobie przylece. Partnerki brak i troche mnie ten fakt zaczyna bolec bo ile mozna byc fordanserem dla starych ciotek?Nie pytam czy sa tu jakies chetne na krotkoterminowy kontrakt bo powyzszy opis zapewne zniechecil nawet te najtwardsze. Do tematu jeszcze wróce, tymczasem przysluchajmy sie podkladowi muzycznemu o pierwszego tanca. Skromnosc nie pozwala mi nie wspomniec ze to ja go wybieralem:
poniedziałek, 13 października 2008
Dream Come True!
No wlasnie! Ten band wprowadzil mnie delikatnie w kraine jazzu i funka wiec nie dziwne ze sentyment mam niemal jak do Kombi (ktore pokazalo mi nieznany wówczas wszechswiat szmiry, cieplej wódy, tanich dziwek i zalanych proletariackich parkietow). THE BRAND NEW HEAVIES juz za tydzien w Edynburgu i ja tam sie melduje z moimi kocimi ruchami szlifowanymi nad Gdanską Zatoką. Szkoda tylko, ze koncert odbedzie sie w miejscu sztywnym jak bajera Huberta Urbanskiego i z tego co zauwazylem podobne cweliny tam przychodza preżyc swoje portfele,portfolia i dizajnerskie wdzianka. To nie dobre miejsce na takie wystepy. Powinno byc glosno, tloczno a dyskretnie odkryte spocone ciala lubieznie aczkolwiek z wyczuciem maja ocierac sie o siebie w jedynie slusznym funko-kopulo rytmie. Powinno smierdziec nieskrepowaniem i obietnicą dogrywki na bagazniku pick-upa w rozgwiezdzoną ciepłą noc. No ale jak sie nie ma co sie lubi to trzeba sie ostudzic. Keep the funk alive and let the dream come true!
niedziela, 12 października 2008
Po prostu zmeczony...
Chcialem coś ciekawego napisac, przedstawic kogos wartego przedstawienia a moze nawet nieco pokazac swoj goly zad. Ale nie mam sily. Cos mnie wyssalo jakis czas temu i amplitiuda energii w dolnych rejestrach brodzi. A przeciez to dopiero weekend sie konczy... A przeciec grzeczny bylem taki...Ni narkotkow, ni napitku, nawet nie cudzolozylem w zadnej mozliwej i mi przynajmniej znanej konfiguracji. I taka za to nagroda? To troche nie fair. Gówniasto seńor Mario.
Zaspiewam sobie wiec hit z mojego dzieciństwa, utozsamiam sie z nastoletnim Dariuszem po dziś dzień i przydalby mi sie taki Rademenes a zrobilbym Wam wszystkim dobrze... i to 7 razy. A co!
Zaspiewam sobie wiec hit z mojego dzieciństwa, utozsamiam sie z nastoletnim Dariuszem po dziś dzień i przydalby mi sie taki Rademenes a zrobilbym Wam wszystkim dobrze... i to 7 razy. A co!
sobota, 11 października 2008
Healing sound by Jamie Woon
Na kazdym blogu jest tak, że ktoś musi zaczac. U mnie zrobi to nie zaden wielki, spasiony, glosny i bogaty idol a raczej mało znany szerszej publicznosci, niepozorny kolezka z poludniowego Londynu - Jamie Woon . Pierwszy raz usylszalem go na skladance 'Brownswood Bubblers 2' Gilles'a Petersona, ktory od wielu lat promuje nowe zjawiska w muzyce mniej lub bardziej rozrywkowej.
Glos, teskty,oszczędnośc srodkow, sposob interpretacji i wrazenie jakie sprawia Jamie maja na mnie uzdrowiajace dzialanie. I nie tylko na mnie, bo zwlaszcza płec piękna odpowiadala w podobnym duchu, dodajac, że z niego 'to niezle ciacho jest'. ,. Hmmmm to juz pozostawiam Waszej ocenie:
Czujecie sie zdrowsi?
Jak widac teraz wystarczy jeden czlowiek, maly niepozorny sampler, troche serca i wyobrazni a brzmi to wcale pieknie niczym caly band z chórkami.
A teraz cos z mrocznych londynskich parkietow. Burial, czyli jeden z glownych prowodyrów dubstepowego zamieszania na scenie tanecznej, tak o to potraktowal Jamiego w 'Wayfaring Stranger' (oryginal by one and only Johnny Cash)
dwnld
Glos, teskty,oszczędnośc srodkow, sposob interpretacji i wrazenie jakie sprawia Jamie maja na mnie uzdrowiajace dzialanie. I nie tylko na mnie, bo zwlaszcza płec piękna odpowiadala w podobnym duchu, dodajac, że z niego 'to niezle ciacho jest'. ,. Hmmmm to juz pozostawiam Waszej ocenie:
Czujecie sie zdrowsi?
Jak widac teraz wystarczy jeden czlowiek, maly niepozorny sampler, troche serca i wyobrazni a brzmi to wcale pieknie niczym caly band z chórkami.
A teraz cos z mrocznych londynskich parkietow. Burial, czyli jeden z glownych prowodyrów dubstepowego zamieszania na scenie tanecznej, tak o to potraktowal Jamiego w 'Wayfaring Stranger' (oryginal by one and only Johnny Cash)
dwnld
Etykiety:
Burial,
dubstep,
Gilles Peterson,
healing,
Jamie Woon,
muzyka
Subskrybuj:
Posty (Atom)