Taniec i seks. Milosne harce i parkietowe szalenstwo. Obie sytuacje sa dla mnie bardzo zwiazane. Nie chodzi mi o to ze taniec ma byc narzedziem doprowadzajacym do zblizenia - moze przeciez tez byc odwrotnie, a jedno i drugie funkcjonowacac niezaleznie. Nie chce tez wysnuwac wnioskow ze osoba ktora lubi tanczyc, ma wyczucie rytmu i odwage aby siebie 'pokazac' w ruchu jest lepsza i bardziej otwarta w sypialni. Bo to zbyt skomplikowana materia aby upraszczac w ten sposob.
Chodzi mi o to ze poprzez taniec mozemy tez poczuc spelnienie, mozemy przekraczac granice i swoje zahamowania, mozemy zupelnie zatracic sie 'in this very moment' zespoleni z muzyka i swoim cialem, wyrazac swoj wewnetrzny kosmos poprzez ruch w sposob szczery, nieskrepowany i pozbawiony wyrahowania. Bo np taniec tzw godowy z nastawieniem aby komus zaimponowac, zwabic lub poczuc sie podziwianym to tylko przedluzenie tego wszystkiego czym zyjemy i zywimy sie na codzien. A przeciez zarowno seks i taniec daja nam niepowtarzalna szanse bycia prawdziwymi i odskocznie od pelnego konwenansow zycia codziennego. Ciezko znalezc miejsce gdzie ludzie maja szanse tanczyc tak jak im w duszy gra bo albo sa to kluby, bary gdzie odbywa sie jeden wielki casting, strojenie min i pozerstwo - caly ten pierdolony bullshit wypacykowanych panienek i ich meskich opowiednikow oceniajacych sie na wzajem,krecacych jakies ukryte lody czy po prostu liczacych na szybki seks i darmowa kreske koksu oraz dowartosciowanie sie, potwierdzanie w ten czy inny sposob. Druga sprawa to muzyka ktora jest albo za malo taneczna i plaska - to najczesciej dotyczy dyskotek z aktualnymi hitami; za szybka, monotonna i odhumanizowana gdzie miejsca na nasza fantazje nie ma wcale a cala reszte wypelnia halas, swiatelka i przyspieszajace wszystko narkotyki. Jakie czasy taka zabawa mozna powiedziec. Ciezko w natloku badziewia znalezc cos co daje szanse nam aby byc w tancu na prawde soba...Niektorym wystarczaja te namiastki opisane powyzej, bo moze tacy wlasnie sa i nic wiecej nie potrzebuja - nie wiedza ze moge lepiej.
Ja sam kiedys nie lubilem tanca, wstydzilem sie a muzyka nie przebijala sie do moich konczyn no moze poza punkiem i pogo ale to inna zupelnie kategoria. Majac lat nascie trafilem do sopockiego Sfinksa gdzie pierwszy raz w zyciu zobaczylem ze to moze wygladac inaczej. Zobaczylem wielu ludzi 'tanczacych siebie' w nieogladany do tej pory przeze mnie sposob i muzyka bardzo bardzo rozna - od bossa novy po detroit techno - pozwalajaca plynac i odplynac nie imiutujac w tym samym czasie tego co bylo kiedys czyli balów na sto par u senatora, szalonych swingow i rock and rolla sprzed polwiecza tudziez argentynskich milong. Teraz mozna zaobserwowoac glownie dzieki popularnym telewizyjnym show wielki boom na taniec- z naciskiem na towarzyski i jest to bardzo pozytywne zjawisko ale tylko wtedy kiedy bedziemy w stanie dodac cos od siebie do tego co bylo,cos z nowych czasow i kultury a nie bezmyslnie tylko imitowac kroczki standartow sprzed lat. Muzycznie urodzila sie juz nie jedna fuzja o ktorych mam nadzieje wspomniec przy innych okazjach.
Jako niespelniony DJ zawsze przekonany bylem ze to na nim ciazy zadanie aby dac sluchaczom tlo i atmosfere ktora uruchomi w nich zmyslowosc, da przestrzen do autoekspresji, bedzie zaskakiwac i jednoczesnie bawic tak jak to robi dobry kochanek. A w grande finale zwiekszy ochote na wzajemne przytulanie sie i czulosci. I celowalem oczywiscie w kobiety bo to one rozsiewaja wszelkie dobrocie i otwieraja normalnie przytlumionych i skupionych na sobie samcow.
PRzykladem takiego muzycznego zaproszenia niech bedzie klasyczny late night
deep house z werbalnym przekazem Dee Dee Brave. Gdy zagralem to w kawiarence internetowej o godzinie 17 mialem 4 zapytania od klientek o tytul i golym okiem moglem zobaczyc ze rosnie temperatura oraz poziom wilgotnosci...:
Szkoda jednak ze tak jak i w codziennym zyciu tak i w tancu coraz bardziej oddalamy sie od siebie i innych. Dosc juz chyba zglebiania samego siebie w solonezach i co najwyzej niesmialego tarla na parkiecie, nachlane wiejskie przytupajki z niesmiertelnymi obracanymi to tez nie to co mnie moze krecic.
Ja chcialbym byc na imprezie zie moglbym zatanczyc na przyklad cos takiego:
i nie dostac z tego powodu wpierdol. Oczywiscie na dzien dzisiejszy ewentualna partnerka wyladowala by u ortopedy i kreglarza po takim balecie ze mna ale to nie znaczy ze nie chce spelnic swoich marzen. Wiec teraz jak najbardziej powazny APEL:
Jezeli pomieszkujesz w Edynburgu, nie oniesmielisz mnie swoim wzrostem i waga a lubisz tanczyc, a moze chcialabys nauczyc sie czegos wiecej: jakies tango, rhumbe czy salse to napisz do mnie. W 'Tancu z Rozgwiazdami' nie wystapimy, nie jestem tak dobry jak Mroczek ani Travolta ale chetnie sprobuje i jest szansa ze bedzie fajnie. :)
niedziela, 26 października 2008
poniedziałek, 20 października 2008
Exclusive Worldwide Premiere...
....mialem napisac cos ale czas mnie goni. Wiec specjalnie dla moich czytelnikow światowa premiera nowego jointa od Zed Bias i Jenny G - Let Me Change Your Mind. To kobieca odpowiedz na napisany ponad 35 lat temu hit Eddiego Kendricksa - Girl You Need A Change Of Mind. Eddie wie lepiej co potrzeba kobietom niz ruch feministyczny majacy je wyzwolic ;)
'Why march in pick-it lines? Burn bras and carry signs, now I'm for women's rights I just want equal nights!
Baby (yeah) girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
All men don't discriminate this man emancipates now I won't chain you up just fill your loving cup hey, hey you need me girl
Baby girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
Love isn't an occupation a true liberation you can fight society please don't fight loving me hey, hey you need me girl'
a Jenna G trawila to lat kilkadziesiat i rzecze mu tak:

Docencie moj wysilek, nikt tego nie ukradl zazrosnym DJ-om predzej ode mnie i teraz niczym mityczny Prometeusz przekazuje to zwyklym smiertelnikom.
'Why march in pick-it lines? Burn bras and carry signs, now I'm for women's rights I just want equal nights!
Baby (yeah) girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
All men don't discriminate this man emancipates now I won't chain you up just fill your loving cup hey, hey you need me girl
Baby girl you need a change of mind baby girl you need a change of mind
Love isn't an occupation a true liberation you can fight society please don't fight loving me hey, hey you need me girl'
a Jenna G trawila to lat kilkadziesiat i rzecze mu tak:

Docencie moj wysilek, nikt tego nie ukradl zazrosnym DJ-om predzej ode mnie i teraz niczym mityczny Prometeusz przekazuje to zwyklym smiertelnikom.
sobota, 18 października 2008
Alton Ellis R.I.P.
Tydzien temu odszedl w wieku lat 70 jeden z najwazniejszych postaci Jamajskiej muzyki - ojciec chrzestny rocksteady - ALTON ELLIS. Zolnierz pozytywnego przekazu od poczatku sprzeciwial sie agresji subkultury zwiazanej z jamajska muzyka czyli 'rudeboys', autor wielu klasycznych riddimow - miedzy innymi 'Disease' wykorzystywanym zarowno przez artystow reggae jak i hip-hopowcow, oryginalny wykonawca pozniejszego hitu niejakiego Seana Paula - 'I'm Still in Love With You Girl'. Do konca zostal skromnym czlowiekiem robiacym to co kocha i potrafi najlepiej, a jeszcze rok temu otrzymujac juz wyniszczajaca chemioterapie prowadzil aktywna dzialalnosc koncertowa. Cale szczescie przekaz pozostal nie tylko w postaci nagran ale w postaci jak najbardziej namacalnej.- obdarzony pieknym glosem syn Chris Ellis kontynuuje tradycje swojego ojca. Tymczasem Alton kolaboruje w muzycznym niebie z innym wielkim nieobecnym... :
Little Britain USA
Tak, przyznam sie bez bicia, ze jestem fanem tego obrazoburczego serialu komediowego. W dzisiejszych czasach chyba niczym juz nie mozna nas zaskoczyc, a autorytety kompromituja sie jeden po drugim na naszych oczach.Jednak w atmosferze szopki i absurdu galopujacej politycznej poprawnosci, ktora ma juz skale wrecz ustroju totalitarnego, bardzo rosnie potrzeba wentyla bezpieczenstwa - gdzie mozna powiedziec wszystko, nabijac sie bez ogrodek i nie miec z tego powodu sprawy w sadzie i publicznej egzekucji. Wiec zaczym zakaza Wam robic zdjecia wlasnym dzieciom (w Southampton pewnej staruszce odmowiono prawa do uwiecznienia jej wnukow w ramach ochrony prze pedofilami) cieszmy sie o dyskryminowana wiekszoci, ze mozna jeszcze ogladac nie do konca grzeczne trupy komediowe jak Little Britain. Tym razem za cel wybrano sobie Jankesow i ich dziwactwa. Po 2 epizodach musze powiedziec ze to strzal w 10 i wielbiciele hardcoru na pewno sie nie zawioda. A pomyslec ze jeszcze niedawno wstrzasaly ludzmi 'Zakazane Piosenki' ;)
Oto jeden ze skeczy z nowej serii: Zakochana w swoim piesku amerykanska dama nie radzi sobie w odwiecznym trojkatnym konflikcie id-ego-superego ;)
Oto jeden ze skeczy z nowej serii: Zakochana w swoim piesku amerykanska dama nie radzi sobie w odwiecznym trojkatnym konflikcie id-ego-superego ;)
czwartek, 16 października 2008
Autumn Leaves...
Czuje juz calym soba w mym niedogrzanym a wlasciwie wcale nie ogrzewnym pokoju ze przyszla jesien i rozgoscila sie na dobre. W Szkocji trzyma srednio do maja . I nie zadna tam piekna zlota tylko normalnie - przejebane...Wieje, pada i jest ciemno, a zimno przenikliwe zwiera szyki z wszedobylska wilgocia zdobywajac to co jeszcze zdazylo sie oprzec w przeszlosci. I tak caly pierdoloniutki czas napiera, nie zebym byl jakims tam wrazliwym homeopata ale tez i moje male ja sie poddalo. Deprecha instaluje sie w idealnej harmonii z pora roku i perspektywa ze moze mnie potrzymac tak dlugo jak ta kalendarzowa wzmaga egzystencjonalną groze. Czuje sie przytloczony, osaczony a w zatechlym tunelu nadzieji swiatelko dogorywa i jest daleko, coraz dalej.Przyczyn jest tysiace, a moze tylko jedna...Nie wazne. Piosenka na dzis, jutro,pojutrze...
wtorek, 14 października 2008
Złociste promienie ode mnie dla Ciebie...
Musze koniecznie byc w przerwie swiatecznej w Polsce i nie ma ze ale, nie ma to tamto, ze kryzys i problemy z prostatą. Musze byc i chuj!
Najserdeczniejsi przyjaciele przypieczetowuja swoj hmmm 11? 12 letni zwiazek? Juz sie pogubilem, bo w sumie to cale dorosle zycie byli razem a ja obok sie przygladalem...Oni sie pobieraja a mi jakos dojrzec sie nie udalo...Moze to bedzie ten decydujacy moment? No wiec zapowiada sie 3 dni tradycyjnej hardcorowej polskiej wyspianszczyzny czyli inteligencja brata sie z wódą - kazdy kazdego czymkolwiek w imie szczescia panstwa mlodych. Podobno to szlachta przepila nasz kraj lat temu kilkaset i ja czuje z nimi duchowe pokrewienstwo. Musialem kiedys byc typowym zasciankowym pieniaczem, bo to sie we mnie odzywa ciagle, zwlaszcza po wu-dzitsu. Mącic, dokazywac, robic burdy, chlac, tanczyc, pozniej sobie wybaczac i znowu drzec morde bo wtedy tak trzeba i wrecz wypada a wstydu za grosz nie posiadam! Niekoniecznie w takiej kolejnosci. Troche sie boje, bo to towarzyskie wydarzenie 10lecia wiec wszyscy spieci juz sa a to nie byle jakie figury oj nie - od paru miesiecy dopieszczaja taneczne uklady pod okiem gwiazd parkietow, szyja kreacje u lokalnych aczkolwiek znamienitych kaszubskich krawcow, wygladzaja, naciagaja, opalaja, piluja i wydluzaja glownie warstwy wierzchnie swoich cial a co bardziej ambitni przechodza intensywne olimpijskie zgrupowania ze znanymi na calym swiecie coachami prof. Smirnoffem, dr Absolutem i inz. Z Czerwona Kartka aby wlasnie tego specjalnego dnia tanczyc niczym Patrick Swayze i Liza Minelli, wygladac olsniewajaco w szalowych i bezwstydnie drogich dzianinach, z gracja ale niezmacona pewnoscia siebie przez 3 dni polykac kolejne litry rosolu etylowego.
Mialem przybyc tam samochodem, ale zmienilem zdanie i po prostu sobie przylece. Partnerki brak i troche mnie ten fakt zaczyna bolec bo ile mozna byc fordanserem dla starych ciotek?Nie pytam czy sa tu jakies chetne na krotkoterminowy kontrakt bo powyzszy opis zapewne zniechecil nawet te najtwardsze. Do tematu jeszcze wróce, tymczasem przysluchajmy sie podkladowi muzycznemu o pierwszego tanca. Skromnosc nie pozwala mi nie wspomniec ze to ja go wybieralem:
Najserdeczniejsi przyjaciele przypieczetowuja swoj hmmm 11? 12 letni zwiazek? Juz sie pogubilem, bo w sumie to cale dorosle zycie byli razem a ja obok sie przygladalem...Oni sie pobieraja a mi jakos dojrzec sie nie udalo...Moze to bedzie ten decydujacy moment? No wiec zapowiada sie 3 dni tradycyjnej hardcorowej polskiej wyspianszczyzny czyli inteligencja brata sie z wódą - kazdy kazdego czymkolwiek w imie szczescia panstwa mlodych. Podobno to szlachta przepila nasz kraj lat temu kilkaset i ja czuje z nimi duchowe pokrewienstwo. Musialem kiedys byc typowym zasciankowym pieniaczem, bo to sie we mnie odzywa ciagle, zwlaszcza po wu-dzitsu. Mącic, dokazywac, robic burdy, chlac, tanczyc, pozniej sobie wybaczac i znowu drzec morde bo wtedy tak trzeba i wrecz wypada a wstydu za grosz nie posiadam! Niekoniecznie w takiej kolejnosci. Troche sie boje, bo to towarzyskie wydarzenie 10lecia wiec wszyscy spieci juz sa a to nie byle jakie figury oj nie - od paru miesiecy dopieszczaja taneczne uklady pod okiem gwiazd parkietow, szyja kreacje u lokalnych aczkolwiek znamienitych kaszubskich krawcow, wygladzaja, naciagaja, opalaja, piluja i wydluzaja glownie warstwy wierzchnie swoich cial a co bardziej ambitni przechodza intensywne olimpijskie zgrupowania ze znanymi na calym swiecie coachami prof. Smirnoffem, dr Absolutem i inz. Z Czerwona Kartka aby wlasnie tego specjalnego dnia tanczyc niczym Patrick Swayze i Liza Minelli, wygladac olsniewajaco w szalowych i bezwstydnie drogich dzianinach, z gracja ale niezmacona pewnoscia siebie przez 3 dni polykac kolejne litry rosolu etylowego.
Mialem przybyc tam samochodem, ale zmienilem zdanie i po prostu sobie przylece. Partnerki brak i troche mnie ten fakt zaczyna bolec bo ile mozna byc fordanserem dla starych ciotek?Nie pytam czy sa tu jakies chetne na krotkoterminowy kontrakt bo powyzszy opis zapewne zniechecil nawet te najtwardsze. Do tematu jeszcze wróce, tymczasem przysluchajmy sie podkladowi muzycznemu o pierwszego tanca. Skromnosc nie pozwala mi nie wspomniec ze to ja go wybieralem:
poniedziałek, 13 października 2008
Dream Come True!
No wlasnie! Ten band wprowadzil mnie delikatnie w kraine jazzu i funka wiec nie dziwne ze sentyment mam niemal jak do Kombi (ktore pokazalo mi nieznany wówczas wszechswiat szmiry, cieplej wódy, tanich dziwek i zalanych proletariackich parkietow). THE BRAND NEW HEAVIES juz za tydzien w Edynburgu i ja tam sie melduje z moimi kocimi ruchami szlifowanymi nad Gdanską Zatoką. Szkoda tylko, ze koncert odbedzie sie w miejscu sztywnym jak bajera Huberta Urbanskiego i z tego co zauwazylem podobne cweliny tam przychodza preżyc swoje portfele,portfolia i dizajnerskie wdzianka. To nie dobre miejsce na takie wystepy. Powinno byc glosno, tloczno a dyskretnie odkryte spocone ciala lubieznie aczkolwiek z wyczuciem maja ocierac sie o siebie w jedynie slusznym funko-kopulo rytmie. Powinno smierdziec nieskrepowaniem i obietnicą dogrywki na bagazniku pick-upa w rozgwiezdzoną ciepłą noc. No ale jak sie nie ma co sie lubi to trzeba sie ostudzic. Keep the funk alive and let the dream come true!
niedziela, 12 października 2008
Po prostu zmeczony...
Chcialem coś ciekawego napisac, przedstawic kogos wartego przedstawienia a moze nawet nieco pokazac swoj goly zad. Ale nie mam sily. Cos mnie wyssalo jakis czas temu i amplitiuda energii w dolnych rejestrach brodzi. A przeciez to dopiero weekend sie konczy... A przeciec grzeczny bylem taki...Ni narkotkow, ni napitku, nawet nie cudzolozylem w zadnej mozliwej i mi przynajmniej znanej konfiguracji. I taka za to nagroda? To troche nie fair. Gówniasto seńor Mario.
Zaspiewam sobie wiec hit z mojego dzieciństwa, utozsamiam sie z nastoletnim Dariuszem po dziś dzień i przydalby mi sie taki Rademenes a zrobilbym Wam wszystkim dobrze... i to 7 razy. A co!
Zaspiewam sobie wiec hit z mojego dzieciństwa, utozsamiam sie z nastoletnim Dariuszem po dziś dzień i przydalby mi sie taki Rademenes a zrobilbym Wam wszystkim dobrze... i to 7 razy. A co!
sobota, 11 października 2008
Healing sound by Jamie Woon
Na kazdym blogu jest tak, że ktoś musi zaczac. U mnie zrobi to nie zaden wielki, spasiony, glosny i bogaty idol a raczej mało znany szerszej publicznosci, niepozorny kolezka z poludniowego Londynu - Jamie Woon . Pierwszy raz usylszalem go na skladance 'Brownswood Bubblers 2' Gilles'a Petersona, ktory od wielu lat promuje nowe zjawiska w muzyce mniej lub bardziej rozrywkowej.
Glos, teskty,oszczędnośc srodkow, sposob interpretacji i wrazenie jakie sprawia Jamie maja na mnie uzdrowiajace dzialanie. I nie tylko na mnie, bo zwlaszcza płec piękna odpowiadala w podobnym duchu, dodajac, że z niego 'to niezle ciacho jest'. ,. Hmmmm to juz pozostawiam Waszej ocenie:
Czujecie sie zdrowsi?
Jak widac teraz wystarczy jeden czlowiek, maly niepozorny sampler, troche serca i wyobrazni a brzmi to wcale pieknie niczym caly band z chórkami.
A teraz cos z mrocznych londynskich parkietow. Burial, czyli jeden z glownych prowodyrów dubstepowego zamieszania na scenie tanecznej, tak o to potraktowal Jamiego w 'Wayfaring Stranger' (oryginal by one and only Johnny Cash)
dwnld
Glos, teskty,oszczędnośc srodkow, sposob interpretacji i wrazenie jakie sprawia Jamie maja na mnie uzdrowiajace dzialanie. I nie tylko na mnie, bo zwlaszcza płec piękna odpowiadala w podobnym duchu, dodajac, że z niego 'to niezle ciacho jest'. ,. Hmmmm to juz pozostawiam Waszej ocenie:
Czujecie sie zdrowsi?
Jak widac teraz wystarczy jeden czlowiek, maly niepozorny sampler, troche serca i wyobrazni a brzmi to wcale pieknie niczym caly band z chórkami.
A teraz cos z mrocznych londynskich parkietow. Burial, czyli jeden z glownych prowodyrów dubstepowego zamieszania na scenie tanecznej, tak o to potraktowal Jamiego w 'Wayfaring Stranger' (oryginal by one and only Johnny Cash)
dwnld
Etykiety:
Burial,
dubstep,
Gilles Peterson,
healing,
Jamie Woon,
muzyka
Subskrybuj:
Posty (Atom)