Czuje juz calym soba w mym niedogrzanym a wlasciwie wcale nie ogrzewnym pokoju ze przyszla jesien i rozgoscila sie na dobre. W Szkocji trzyma srednio do maja . I nie zadna tam piekna zlota tylko normalnie - przejebane...Wieje, pada i jest ciemno, a zimno przenikliwe zwiera szyki z wszedobylska wilgocia zdobywajac to co jeszcze zdazylo sie oprzec w przeszlosci. I tak caly pierdoloniutki czas napiera, nie zebym byl jakims tam wrazliwym homeopata ale tez i moje male ja sie poddalo. Deprecha instaluje sie w idealnej harmonii z pora roku i perspektywa ze moze mnie potrzymac tak dlugo jak ta kalendarzowa wzmaga egzystencjonalną groze. Czuje sie przytloczony, osaczony a w zatechlym tunelu nadzieji swiatelko dogorywa i jest daleko, coraz dalej.Przyczyn jest tysiace, a moze tylko jedna...Nie wazne. Piosenka na dzis, jutro,pojutrze...
czwartek, 16 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
http://uk.youtube.com/watch?v=VrmcMmXIiqs
To cos, zeby te jesienna melancholie jeszcze poglebic. Bedzie wialo, padalo, beda dlugie, zimne noce i krotkie, ponure dni. A i tak Szkocji nie da sie nie kochac.
Glowa do gory, moze latem nastapi z jeden cieply dzien:)
brrr...nienawidze jesieni,nienawidze zimy...nienawidze Szkocji!!!
Prześlij komentarz