Musze koniecznie byc w przerwie swiatecznej w Polsce i nie ma ze ale, nie ma to tamto, ze kryzys i problemy z prostatą. Musze byc i chuj!
Najserdeczniejsi przyjaciele przypieczetowuja swoj hmmm 11? 12 letni zwiazek? Juz sie pogubilem, bo w sumie to cale dorosle zycie byli razem a ja obok sie przygladalem...Oni sie pobieraja a mi jakos dojrzec sie nie udalo...Moze to bedzie ten decydujacy moment? No wiec zapowiada sie 3 dni tradycyjnej hardcorowej polskiej wyspianszczyzny czyli inteligencja brata sie z wódą - kazdy kazdego czymkolwiek w imie szczescia panstwa mlodych. Podobno to szlachta przepila nasz kraj lat temu kilkaset i ja czuje z nimi duchowe pokrewienstwo. Musialem kiedys byc typowym zasciankowym pieniaczem, bo to sie we mnie odzywa ciagle, zwlaszcza po wu-dzitsu. Mącic, dokazywac, robic burdy, chlac, tanczyc, pozniej sobie wybaczac i znowu drzec morde bo wtedy tak trzeba i wrecz wypada a wstydu za grosz nie posiadam! Niekoniecznie w takiej kolejnosci. Troche sie boje, bo to towarzyskie wydarzenie 10lecia wiec wszyscy spieci juz sa a to nie byle jakie figury oj nie - od paru miesiecy dopieszczaja taneczne uklady pod okiem gwiazd parkietow, szyja kreacje u lokalnych aczkolwiek znamienitych kaszubskich krawcow, wygladzaja, naciagaja, opalaja, piluja i wydluzaja glownie warstwy wierzchnie swoich cial a co bardziej ambitni przechodza intensywne olimpijskie zgrupowania ze znanymi na calym swiecie coachami prof. Smirnoffem, dr Absolutem i inz. Z Czerwona Kartka aby wlasnie tego specjalnego dnia tanczyc niczym Patrick Swayze i Liza Minelli, wygladac olsniewajaco w szalowych i bezwstydnie drogich dzianinach, z gracja ale niezmacona pewnoscia siebie przez 3 dni polykac kolejne litry rosolu etylowego.
Mialem przybyc tam samochodem, ale zmienilem zdanie i po prostu sobie przylece. Partnerki brak i troche mnie ten fakt zaczyna bolec bo ile mozna byc fordanserem dla starych ciotek?Nie pytam czy sa tu jakies chetne na krotkoterminowy kontrakt bo powyzszy opis zapewne zniechecil nawet te najtwardsze. Do tematu jeszcze wróce, tymczasem przysluchajmy sie podkladowi muzycznemu o pierwszego tanca. Skromnosc nie pozwala mi nie wspomniec ze to ja go wybieralem:
wtorek, 14 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Toś sie facet tu wylał :P jak zupa z wkładką i to nie byle jaką hahaha wyznania szlachty na wygnaniu pól wieku później :DD Podkład muzyczny - Twoja fantazja po prostu nie zna granic!! Tylko czy państwo młodzi zachowają jakże oryginalny i szalenie ważny układ choreograficzno-outfitowy??
tandeta potrafi byc przepiekna....
to prawda...Tarzan otarl sie o geniusz w tym kawalku ;)
Prześlij komentarz