...tak powinien brzmiec poczatek niemieckiego hymnu, bo maja sie czym pochwalic. Jazzanova to bardzo uznana firma wsrod milosnikow cieplych okolo klubowych brzmien. Dziwi mnie, ze znaja ja gólownie ludze co nieco siedzacy w undergroundzie bo to bardzo przystepna, mila dla ucha muza. Pierwszy raz zetknelem sie z nimi ponad 10 lat temu dzieki miesiecznikowi 'Plastik' i tej jedynej nieodzalowanej Radiostacji z audycji Maceo Wyro 'Dziani Wąsacze' gdzie promowane byly nowe zjawiska muzyczne. Swidczy to o ulomnosci rynku, ktory sterowany jest przez idiotów wciskajacych non stop kibel w kazdym mozliwym medium.
Jazzanova to 6 producentow, muzykow, DJ-ow z Niemiec. Po całej masie remiksow, kolaboracji, soundtracku, promowania wlasnego labela Sonar Kollektiv wreszcie przyszla pora na drugie wydawnictwo pełnometrażowe pt. 'Of All The Things'. Sporo sie zmienilo przez 6 lat od ostatniego longa ale jedno pozostalo bez zmian. Ciezko ich zaszufladkowac bo niczym Kattarina Witt po lodzie, tak i oni z gracja poruszaja sie po muzycznej mapie zabierajac w ta podroz w czasie i przestrzeni wielu znamienitych gosci (Paul Randolph, Ben Westbeech, Jose James, Dwele)ktorzy swoim spiewem nadaja kazdemu utworowi charakter piosenkowy. Zarzucono eksperymenty a coraz bardziej dojrzali panowie dali wiecej pograc zywym instrumentom w tym nawet calej orkiestrze. Troche starego Motown, troche europejskiego cool-jazzu, bossanovy i rytmow ulicy, mikstura ktora koi nerwy i daje wytchnienie od mechanicznego, bezdusznego halasu dzisiejszej tzw muzyki. Na próbe zapraszam albo na singlowe 'I can see' albo na wedlug mnie lepsze 'Look What You Are Doing To Me'
Gdziekolwiek zobaczycie na plakatach, ze do Waszej miejscowki zawitala Jazzanova - walcie jak w dym. A jeszcze dzis postaram sie zrzucic całą płyte dla chetnych.
sobota, 29 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz