poniedziałek, 17 listopada 2008

Misunderstimated

Dzieki uprzejmosci kolezanki, mialem wczoraj okazje obejrzec w kinie ostatnie dzielo Olivera Stone'a 'The W'. Film, w ktorym Stone portretuje bylego prezydenta, mial pomoc demokratom wygrac ostatnie wybory. No niby cel zostal osiagniety, ale wątpliwa w tym zasługa tego obrazu. Nie dlatego ze jest slaby broń cie pani/panie Boze! Ostatnie dokonania tego wielkiego rezysera sa co prawda przecietne, ale w portretowaniu prezydentow ma doswiadczenie i tu zrobil to znow swietnie.
Goerge W. Bush przedstawiony w filmie wzbudzil moja sympatie o jaka nigdy wczesniej sie nie podejrzewalem w stosunku do tego czlowieka. Wielka zasluga w tym Josh'a Brolina ktory zagral wrecz koncertowo. Przylozyl sie do tej roli bardzo solidnie, studiowal jego glos, mimike, akcent i oczywiscie sposob poruszania: Brolin said
"It changes over the years, how he walks in his 30s, how he walks in foreign lands, before 9/11 and afterward. People hold their emotions in their bodies. They can't fake it. Especially him."
. Uwiodl mnie jako widza, mam nadzieje ze uwiedzie Oscarowa Akademie. A jak George W poderwal swoja pozniejsza żone Laure? Spojrzmy na mistrza w akcji:

Ale nie tylko tym mnie kupil a swoja przecietnoscia, czyms takim prostym, swoiskim co lubimy i kochamy niekoniecznie w sobie, ale na pewno w czesto nie zawsze do konca idealnych aszych przyjaciolach. Chlal z gwinta, prowadzil po pijaku, obzeral sie precelkami ogladajac w TV sport przy czym raz prawie odwalil kite a jego bledy jezykowe przeszly juz do legendy.
Ojciec nie wierzyl w niego i otwarcie faworyzowal drugiego syna - jak wielu z nas dobrze to zna z autopsji? Z tym tak jak wielu 'zdradzonych przez ojców' mial problem caly czas i bardzo odbilo sie to na jego zyciu. Zle znosil jakąkolwiek krytyke a jego porywczy temperament (short-fused) nie wrozyl kariery w zimnym swiecie polityki.
Nic bardziej mylnego - ten bardzo przecietnie inteligentny syn wplywowych rodzicow, ktory rozmawia z zona siedzac na klopie przy otwarych drzwiach, dwukrotnie zostaje wybrany wodzem najwiekszej światowej potęgi. To bardzo pocieszajace dla nas zwyklych zjadaczy razowego i kosnumentow whisky z Lidla. Za to go wlasnie pokochali wyborcy, bo wydaje sie swojakiem wsrod kosmitow czyli calej reszty politykow i administracji (rewelacyjna Thandie Newton jako Condolezza Rice). A jak sie konczy wybieranie kumpli na odpowiedzialne stanowiska - to widac bedzie jeszcze dlugo i to nieuzbrojonym okiem :/
Moze i do mnie kiedys na kaca odezwie sie Jezus i podobnie jak George'a natchnie do abstynencji i zaprowadzi na sam szczyt?
Ponizej trailer do 'W' i oczywiscie gorąco zachecam do obejrzenia pelnego metrazu kiedy tylko pojawi sie w Waszych kinach lub na serwerach.

W natloku mniej lub bardziej spiskowych wersji naszej rzeczywistosci, ta produkcja jest jak dosc przyjemny, sprowadzajacy nas na ziemie kac po niecalkiem grzecznej imprezie. My nie musimy sie wstydzic tego co tam sie dzialo, zostawmy to Jankesom. Czekam kiedy jakis rodzimy rezyser podejmie sie tematu naszych prezydentow nie mniej przeciez barwnych - ciezko o wdzieczniejsza postac niz na przyklad Lech Boleslaw Walesa.

2 komentarze:

viedma pisze...

Dla mnie tez rewelacja, jak pieknie przedstawiono kowboja z Texasu wchodzacego na salony. I kowboj nie ma pojecia w ogole co sie dzieje, manipuluja nim karykaturalne postacie, przede wszystkim chodzacy manifest antyseksistowsko-antyrasistowski, czyli Condoleeza (aktorce rowniez ja bije brawo, jej miny byly przepiekne!)i cala reszta tlumu doradcow. Sztuka przedstawic historie niby prawdziwa, do ktorej nie ma sie co doczepic, bo przeciez tak bylo, a jednak z bohatera historii zrobic niby miedzy wierszami, a calkiem wyraznie, kompletnego idiote. Jestem pod wrazeniem.

Anonimowy pisze...

Ja filmu nie widziałam, ale wiem, że George to taki koles ktorego kazdy z nas by pewnie prywatnie polubil, kumpel na piwo i zbijanie bąków, ale od prezydenta jednak wymaga sie zdecydowanie wiecej. A na film czekam z niecierpliwoscią ;)